Akty oskarżenia przeciw 11 osobom, które nielegalnie zdobyły prawa jazdy na Ukrainie i przenieśli uprawnienia do prowadzenia pojazdów w Polsce, skierowała do sądów w Zakopanem i Nowym Targu prokuratura okręgowa w Nowym Sączu. Jak powiedziała rzeczniczka nowosądeckiej prokuratury, Beata Stępień-Warzecha, akty oskarżenia skierowane już do sądów dotyczą osób, które same przyznały się do winy i dobrowolnie poddały karze. "Prokuratura nadal prowadzi postępowanie wobec 65 dalszych podejrzanych. W najbliższym czasie zamierza postawić zarzuty kolejnym 40 osobom podejrzanym w tej sprawie" - dodała Stępień-Warzecha.
Zgodnie z prawem, w Polsce można ubiegać się o potwierdzenie uzyskania prawa jazdy, jeżeli ktoś uzyskał takie prawa za granicą. Warunkiem jest odbycie kursu i zdanie egzaminów. Prawa jazdy, które dotychczas zostały wydane na podstawie dokumentów ukraińskich na niemal wszystkie kategorie pojazdów, zatrzymano podejrzanym na potrzeby postępowania karnego. Prokuratura na bieżąco kieruje też wnioski do starostów o wznowienie postępowań w sprawach wydania polskiego prawa jazdy z oparciu o ukraińskie, ewentualnie o cofnięciu podejrzanym uprawnień. Na trop sprawy wpadli funkcjonariusze Straży Granicznej. Ich podejrzenia wzbudził fakt, że w czasie kontroli drogowych mieszkańcy Podhala często legitymowali się ukraińskimi prawami jazdy. Twierdzili, że legalnie zdobyli prawo jazdy na Ukrainie, biorąc tam udział w kursach na prowadzenie pojazdów. Z ustaleń Straży Granicznej wynika jednak, że byli wśród nich tacy, którzy przebywali na Ukrainie zaledwie po kilka godzin i zaraz wracali do kraju.