Legislacja

Apelacja pijanego sprawcy śmierci nastolatek

26 lutego 2010

Do Sądu Okręgowego w Gdańsku wpłynęła apelacja w sprawie Zbigniewa Gregorczyka, skazanego na 12 lat więzienia za spowodowanie śmierci dwóch nastolatek. 8 sierpnia 2008 r. w Wiśnlince, kiedy wydarzyła się tragedia, Gregorczyk miał 2,3 promila alkoholu we krwi. W tej sprawie sąd postępował nierzetelnie i był stronniczy - takie jest zdanie mec. Mirosława Truszkowskiego, obrońcy pijanego kierowcy. Wyrok skazujący brzmiał: 12 lat pozbawienia wolności, nakaz zapłaty nawiązki w wysokości 100 tys. zł. oraz sfinansowanie publikacji wyroku na pierwszych stronach trzech ogólnopolskich gazet. Sąd wymierzył najwyższy dopuszczalny wymiar kary. Przypomnijmy: około godz. 21 na drodze do Wiślinki, Justyna z przyjaciółką Kamilą jechały skuterem do domu po skończonym dniu pracy, padał deszcz. Gregorczyk wcześniej pił wódkę z kolegą w garażu. Usiadł za kierownicą, żeby go odwieźć na autobus. Na drodze z Sobieszewa do Wiślinki jadące skuterem dziewczyny chciały skręcić w prawo, włączyły kierunkowskaz. Gregorczyk zaczął wyprzedzać z prawej strony. Siła uderzenia wyrzuciła nastolatki na przeciwległą stronę jezdni. Gregorczyk próbował uciekać z miejsca wypadku. Jadący za nim kierowca fiata wyprzedził go i zajechał mu drogę. Policjanci stwierdzili u sprawcy wypadku 2,3 promila alkoholu we krwi. - Jeździł pijany ciągle, ale był wojskowym, wszyscy się bali, nie chcieli z nim zadzierać - mówiła babcia Kamili. Sąd nie dopatrzył się okoliczności łagodzących. Przyznanie się do winy nazwał "częściowym". Zdaniem sądu oskarżony próbował przerzucić odpowiedzialność na ofiary wypadku. Niekaralność też nie może mieć znaczenia w sytuacji, kiedy mężczyzna wielokrotnie prowadził samochód w stanie nietrzeźwym. Prawnicy Gregorczyka złożyli wniosek o wstrzymanie tymczasowego aresztu ze względu na zły stan zdrowia ich klienta. Ich zdaniem traci on wzrok i potrzebuje specjalistycznego leczenia, które nie może odbywać się za murami aresztu. Sąd wniosek odrzucił.