Wkrótce kierowcy wożący klientów jako przewóz osób będą musieli zdać i wykupić licencję taksówkową. - Są nieuczciwą konkurencją dla taksówkarzy - uważają posłowie, którzy pracują nad nowelizacją ustawy o transporcie drogowym. - Taksówkarze muszą spełniać szereg wymogów, które nie obowiązują przewoźników osób. Ta forma przewozu w założeniu miała być okazjonalna, ale część przedsiębiorców znalazła luki w prawie i zaczęła wozić klientów jak taxi. To tak, jakby znachorów wprowadzać jako konkurencję dla lekarzy - twierdzi Stanisław Huskowski, poseł, przewodniczący podkomisji sejmowej, która przygotowuje projekt nowelizacji o transporcie drogowym. Nowa ustawa zakłada, że okazjonalny przewóz osób będzie mógł być wykonywany samochodami powyżej siedmiu miejsc z kierowcą i nie będzie działał regularnie. - Chodzi nam o zrównanie sytuacji prawnej kierowców wykonujących "przewozy osób" i taksówkarzy - dodaje poseł Andrzej Adamczyk. Przewoźnicy będą mieli rok na zdobycie licencji taksówkowej. W tym czasie nie będą obowiązywały wprowadzane przez gminy limity na licencje. Proponowane zmiany cieszą taksówkarzy, którzy włączali się w prace nad nowymi przepisami. - Ta ustawa jest dla nas dobra. Teraz wszyscy będą musieli spełniać te same wymogi. Na tym polega uczciwa konkurencja - mówi Paweł Kubas, przewodniczący sekcji taksówkarzy działającej przy NSZZ Solidarność '80. Innego zdania są kierowcy iCara. - Działamy uczciwie, jesteśmy tańsi, dlatego czujemy się poszkodowani projektem ustawy. Wydaliśmy dużo pieniędzy na rozpoczęcie naszej działalności, a teraz okazuje się, że musimy znowu płacić. Ale jeśli trzeba będzie, to tak zrobimy - komentuje Dariusz Czerwiec, prezes iCara. Ustawa powinna wejść w życiu w lutym.