Legislacja

Burzyńska rozmawia z Jarmuziewiczem

17 maja 2013

faa4bf7fd45dc4897f5bc940b950131a60ef822d (Fot.: PD@N 463-10jm)

Wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz mówi, że musi ustalić ze swoim szefem, od kiedy jest na urlopie, mimo że Sławomir Nowak jasno powiedział, iż jego zastępca już dziś ma wolne w związku z wyjaśnianiem jego kontaktów z firmą Alpine Bau. Wiceminister chwali też sobie współpracę z ministrem transportu i przyznaje, że nie widzi powodu, by pożegnać się z resortem. "Na dziś śpię spokojnie, golę się bez zacięć" - mówi dziennikarce RMF24 Agnieszce Burzyńskiej. Poniżej fragmenty rozmowy:

Pytanie: (...) Panie ministrze, co pan powiedział swojemu szefowi?

Odpowiedź: Odniosłem się do notatki Generalnej Dyrekcji, czyli podległej mi instytucji, gdzie jednostka w Katowicach informuje o moich zachowaniach Warszawę. Jest pominięcie w tej notatce informacji o tym, że z placu budowy pojechałem do wójta, gdzie rozmawialiśmy o stanie dróg, raczej o stanie tego, co było kiedyś drogą, dlatego że drogi w gminie Mszana zostały zdemolowane totalnie przez Alpine Bau - wykonawcę tamtejszych inwestycji... W związku z tym udaliśmy się tam na prośbę posła Krzysztofa Gadowskiego. Wójt poprosił kilkunastu urzędników. Po zakończeniu spotkania, gdzie chciałem wracać do Warszawy, pan wójt poprosił abyśmy kontynuowali rozmowy przy posiłku. Zjedliśmy posiłek, rozmawialiśmy tylko o stanie dróg w obecności osób trzecich. Nie byłem przez moment sam, ani z wójtem, ani z posłem, ani z Alpine Bau. (...)

Pytanie: Panie ministrze, pan doskonale wie, że to nie jest kwestia tylko ani obiadu, ani tego jednego mostu, tylko kwestie ADR-ów, zamieszania przy prawach jazdy, brakujących rozporządzeń do prawa lotniczego, umowy z Litwą o przekazaniu kontroli nad 1/5 polskiego nieba, gdzie kontrolerzy piszą do premiera i domagają się interwencji, bo dostali z ministerstwa takie odpowiedzi, które właściwie nie odpowiadają na żadne pytania.

Odpowiedź: A pani chce, żebyśmy się spotkali w sądzie w sprawie tych FAB-ów? Proszę mi powiedzieć. Spotykamy się w sądzie czy nie? No to ja pani powiem, jak to wygląda z FAB-ami. Ktoś panią uraczył jakąś kretyńską wiedzą, a pani to powtarza. Sytuacja wygląda tak: zawarliśmy umowę ramową z Litwą, gdzie wpisaliśmy taki oto zapis: że może się tak zdarzyć technicznie, iż polska infrastruktura radarowa będzie tak usytuowana, że możemy nadzorować kawałek nieba przestrzeni litewskiej, albo Litwini będą mieli taką strukturę radarową, że będą nadzorowali polskie niebo. I stworzyliśmy potencjalne narzędzie do skrzynki z narzędziami, które sobie leży, że kiedyś może zawrzemy z Litwinami umowę o tym, że taką umowę podpiszemy, przekażemy sobie zarządzanie przestrzenią powietrzną. Koniec! Myśmy wygenerowali potencjał, a nie zarządzanie. Dogadaliśmy się z Litwinami, że kiedyś może będzie taka możliwość, że będzie wygodnie. Dzisiaj takie rzeczy mają miejsce. Dzisiaj polski samolot, który przelatuje na przykład nad kawałkiem Worka Turoszowskiego nie jest widziany przez polskie radary. Czesi przekazują to Niemcom. I tak się może zdarzyć w relacjach polsko-litewskich, żeby ten samolot był jak najmniej razy przekazywany z rąk do rąk. O bezpieczeństwo chodzi.

Pytanie: A reszta tych spraw? Brakujące rozporządzenia, ADR-y, ta kontrola, której wyniki wczoraj podaliśmy?

Odpowiedź: Ja coś pani powiem. Widzę, że mój fan club w RMF-ie - evergreen, wiecznie żywy. Powiem pani tak - ja na te wszystkie pytanie dziesiątki razy odpowiadałem. Przez rzecznika, sam, w związku z tym zmęczyłem się, nie chce mi się na te pytania odpowiadać. (...)

Pytanie: Zostanie pan w ministerstwie?

Odpowiedź: To pytanie nie do mnie. Jeżeli ktoś moją dotychczasową pracę oceni w ten sposób, że nie powinienem kontynuować misji ministerialnej, to może się tak zdarzyć, że nie zostanę. Natomiast na dziś śpię spokojnie, golę się bez zacięć.