Legislacja

Czy jest analiza funkcjonowania nowego systemu szkolenia i egzaminowania?

21 stycznia 2013

Jeszcze w pierwszych dniach grudnia 2012 roku (tekst ogłoszony 4 stycznia 2013 r.) posłanka Małgorzata Pępek skierowała do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej interpelację w sprawie funkcjonowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Jak dowiadujemy się z informacji Biura Sejmu RP - odpowiedzi udzielił Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w MTBiGM. Tymczasem poniżej tekst interpelacji. Tymczasem proponujemy lekturę pełnej wersji interpelacji.

 

Interpelacja (nr 12624)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie funkcjonowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego

Szanowny Panie Ministrze! Coraz bardziej nasilają się nastroje niezadowolenia z uciążliwości powstałych w związku ze szkoleniem kandydatów na kierowców i ich egzaminowaniem. Powstanie wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego miało spełnić dwa główne cele: ograniczenie zjawiska korupcji oraz podniesienie poziomu wykształcenia kandydatów na kierowców. Cel pierwszy miał być osiągnięty poprzez oddzielenie szkolenia kandydatów na kierowców od ich egzaminowania, a drugi – przez egzaminowanie w trudnych warunkach drogowych, w miastach o dużym natężeniu ruchu. Niestety środowisko szkoleniowe nie odczuwa osłabienia zjawisk korupcyjnych. Wręcz przeciwnie – korupcja stała się bardziej wyrafinowana, realizowana przez sieć pośredników, a kwoty “łapówki” stosunkowo duże. Taka korupcja jest też trudna do udowodnienia, jednakże pewne jej symptomy są widoczne, a afery korupcyjne ujawnione w niektórych WORD-ach to dobitny przykład na jej istnienie. Odrębnym problemem są zakupy samochodów osobowych przez WORD. Daje się zauważyć różne zabiegi dealerów mające na celu zachęcenie do zakupu ich towarów. Poziom wyszkolenia być może się podniósł, lecz kosztem ogromnej i niepotrzebnej udręki obywateli. Koncentracja WORD w nielicznych miastach spowodowała znaczne trudności we właściwym przygotowaniu do egzaminu dla osób mieszkających w dużej odległości od WORD. Drobiazgowość w egzaminowaniu, nagminne stosowanie tzw. pułapek wymusza na uczących prowadzenie szkoleń w miastach, gdzie odbywa się egzaminowanie. Dla ludzi pracujących czy uczących się jest to prawdziwa droga przez mękę, podnosząca koszty, wymagająca poświęcenia ogromnej ilości czasu. Kolejna kwestia to trud i strata czasu, jaką trzeba ponieść na załatwianie spraw w biurach WORD. Aby ustalić termin egzaminu, niektórzy kursanci muszą poświęcić cały dzień (dojazdy, kolejki). Również ogromna koncentracja pojazdów nauki jazdy ewidentnie utrudnia życie mieszkańcom miast, w których znajdują się WORDy, a w niektórych ich dzielnicach wręcz paraliżuje ruch. Słychać głosy, że podniesienie poziomu szkolenia należało przeprowadzić poprzez zdecydowaną reformę ośrodków szkolących. Szkolić powinny wyłącznie ośrodki spełniające odpowiednie standardy. Każdy z nich powinien posiadać akredytację kuratorium oświaty jako instytucji szkoleniowej i podlegać częstym, wnikliwym kontrolom urzędników starostw powiatowych. Dzisiejszy nadzór nad szkoleniami to fikcja, a wolny rynek powoduje, iż szkolą ludzie nieprzygotowani do tego odpowiedzialnego procesu. Odrębną kwestią jest brak wydajności WORD-ów, a co za tym idzie – niezwykle odległe terminy wyznaczanych egzaminów. Skoncentrowana infrastruktura, ograniczona baza sprzętowa oraz określona liczba etatowych egzaminatorów powodują, iż rzadko spotyka się, aby terminy oczekiwania na egzamin były krótsze niż miesiąc, a czasem sięgają nawet trzech miesięcy. Łatwo sobie wyobrazić, jak to wpływa na poziom przygotowania do samego egzaminu i jakie dodatkowe koszty generuje dla kursanta.

Wydaje się, iż sytuację może poprawić dekoncentracja egzaminów w zakresie kategorii B prawa jazdy – jako tej najliczniej występującej. Dzisiejsze duże miasta powiatowe oferują nie gorsze warunki do egzaminowania niż siedziby obecnie istniejących WORD-ów. Stopień skomplikowania infrastruktury i poziom natężenia ruchu są w nich wysokie. Taka dekoncentracja zmniejszyłaby w sposób radykalny liczbę pojazdów nauki jazdy poruszających się w okolicach dzisiejszych WORD-ów. Egzaminy na kategorie inne niż B w dalszym ciągu można by prowadzić w obecnych WORD-ach. Infrastruktura oddziałów powiatowych WORD nie musi być rozbudowana ani droga, pod warunkiem dopuszczenia do egzaminowania pojazdów ośrodków szkolenia. Doprowadziłoby to do obniżenia kosztów egzaminów. Rozwiązanie takie pozwoliłoby ukrócić również spekulacyjne działania dealerów samochodowych, gdyż ośrodki będą prowadzić szkolenie różnymi pojazdami, a nie tylko jednym ich typem, jak to ma miejsce w obecnym czasie. Szczegóły funkcjonowania tak zorganizowanych oddziałów WORD można by przedyskutować z przedstawicielami szkolących i wypracować przyjazny dla interesanta sposób jego obsługi. Słabą wydolność WORD poprawić mogłaby również grupa rezerwowych egzaminatorów, zatrudnianych w razie potrzeby. Ograniczenie się tylko do pracowników etatowych powoduje zatory i opóźnienia. Dodam, iż powstanie WORD-ów wydatnie przyczyniło się do rozrostu biurokracji, a instytucje podobne nie występują w żadnym kraju o znacznie wyższym poziomie zmotoryzowania. Tam dba się o wygodę petentów. W większości krajów europejskich egzaminatorzy to urzędnicy państwowi, zatrudniani w wydziałach odpowiedzialnych za komunikację, których wynagrodzenie to stała pensja, niezależna od ilości przeprowadzonych egzaminów. Pojazdy służące do egzaminowania mogą stanowić np. własność osoby zdającej egzamin lub własność miasta. Takie rozwiązania nie generują ogromnych kosztów utrzymania infrastruktury i administracji WORD-ów. Nie ma również podejrzeń, iż utrzymywanie niskiej zdawalności jest koniecznością dla zmuszonych do samodzielnego utrzymania się WORD-ów. Konstrukcja obecnego systemu egzaminowania nie przyniosła również znaczących zmian w bezpieczeństwie ruchu drogowego – Polska dalej znajduje się w niechlubnej czołówce, jeżeli chodzi o śmiertelność w wypadkach drogowych.

W krajach europejskich o dużo wyższym poziomie zmotoryzowania, w których ponad 90% osób szkolonych zdaje za pierwszym razem, korupcja nie stanowi problemu z racji wysokiej zdawalności. Osoba szkolona uczy się jeździć i jest egzaminowana w miejscu zamieszkania – i tam też będzie rozpoczynać pierwsze samodzielne jazdy w dobrze znanym terenie. Egzamin w tych krajach nie generuje tak wysokiego stresu, który znacząco wpływa na wynik egzaminu. Nikt tam nie słyszał o kamerach w samochodzie egzaminacyjnym, ponieważ znajdują się w nim cztery osoby: egzaminator, instruktor i dwie egzaminowane osoby; daje to lepszą gwarancję rzetelnego przeprowadzenia egzaminu niż kamery.

Brak zbliżenia polskiego systemu szkolenia i egzaminowania kierowców do standardów obowiązujących w Europie doprowadza do pogorszenia bezpieczeństwa na polskich drogach. Problem ten powstał wraz z wejściem w życie nowych przepisów dnia 1 stycznia 1992 r. powołujących wojewódzkie ośrodki egzaminowania kierowców, przekształcone w 1998 r. w wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Wprowadzenie nowego systemu szkolenia i egzaminowania doprowadziło do znacznej podwyżki opłat za egzamin (z 25 zł do 134 zł), wydłużyło czas oczekiwania na egzamin z 7 dni do nawet 3 miesięcy, doprowadziło do wzrostu zatrudnienia w WORD-ach, przerostu biurokracji - drobiazgowego wypełniania arkusza przebiegu egzaminu państwowego i “polowania” na błędy.

W związku z opisaną sytuacją zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:

1.Czy podległy Panu resort prowadził analizę funkcjonowania nowego systemu szkolenia i egzaminowania kierowców oraz jakie ewentualnie wnioski wypłynęły z tej analizy?

2.Czy zauważony został problem działań dilerów samochodowych oferujących dla WORD-ów samochody po znacznie zaniżonej cenie i jakie działania w celu wyeliminowania tego zjawiska zamierza podjąć resort?

3.Czy rozważana była możliwość wprowadzenia szkolenia i egzaminowania na wzór niemiecki, czeski, słowacki czy austriacki?

Z poważaniem

Poseł Małgorzata Pępek

Żywiec, dnia 7 grudnia 2012 r.