My nie cofamy uprawnień, tylko uchylamy decyzję – mówił naczelnik wydziału komunikacji Andrzej Kowal. - Dla nas to jest to samo! - wołali na spotkaniu kursantów "Marchewy” z przedstawicielami starostwa wzburzeni uczestnicy. W spotkaniu uczestniczyło około 100, ze 145 osób, którym prokuratura zagroziła odebraniem praw jazdy. Zgromadzeni na sali dowiedzieli się, że do 31 grudnia tego roku mogą odwołać się od decyzji starostwa. - Od czego niby mamy się odwoływać? - padły pytania z tłumu. - Od decyzji uchylającej poprzednią decyzję o wydaniu uprawnień do kierowania - odparł enigmatycznie naczelnik wydziału komunikacji, Andrzej Kowal. Wina leży ewidentnie po stronie przedsiębiorstwa! A obowiązkiem wydziału komunikacji jest kontrolowanie szkół jazdy! Gdzie wtedy był urząd? - pytali poszkodowani kursanci. - Kontrole przeprowadzane były regularnie, każdego roku i dotyczyły wszystkich aspektów, także wpisu dotyczącego działalności gospodarczej - odparł A. Kowal. - Czy jeśli szkoła jazdy "Formuła” (dzierżąca schedę po "Marchewie” - red.) wystawi nam stosowne zaświadczenie o ukończeniu szkolenia, to będziemy mogli zatrzymać "prawka” - spokojniejszym już tonem pytali uczestnicy spotkania. - Taką sytuacje również analizowałem. Jednak dyrektor WORD-u nie dał mi w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi - odparł A. Kowal. - Osobiście byłbym za takim rozwiązaniem - dodał po chwili. Starostwo, pomimo słów zrozumienia kierowanych pod adresem byłych kursantów “Marchew”, wciąż sztywno trzyma się litery prawa, tłumacząc się rozporządzeniem ministra infrastruktury. Cała sprawa z prawnego punktu widzenia jest bez precedensu, co stawia władze powiatu w dodatkowo trudniej sytuacji. Według uczniów "lewej” szkoły jazdy, luka prawna pozwala staroście na podjęcie korzystnej dla nich decyzji, czego przykładem może być postępowanie władz z powiatu żagańskiego, skąd pochodzi dwójka pechowych kursantów, gdzie sprawę po prostu przemilczano. Jednak zdaniem M. Lachowicz-Murawskiej decyzja ta, może okazać się naruszeniem prawa. Teraz jedynym sposobem na zachowanie praw jazdy, wydają się być odwołania od decyzji starostwa, które uczniowie "Marchewy” mogą wysyłać do prowadzącego dziś sprawę Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Potem pozostaje jeszcze Wojewódzki i Naczelny Sąd Administracyjny. Padł nawet pomysł, by sporną kwestię rozwiązać w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu, gdyż nikt z poszkodowanych nie wierzy, by na którymkolwiek szczeblu sądownictwa padły korzystne dla nich decyzje.