Legislacja

Jak szkolić motocyklistów?

7 kwietnia 2010

b34b76147a418fb17fd3fda7e95d098876d25213

(Fot.: PD@N 336-19jm)

Radio RMF ujawniło, że z powodu dziur w prawie kursantka z Legnicy dostała mandat za brak prawa jazdy podczas kursu, a w Lublinie instruktor został ukarany przez sąd za to, że jadąc samochodem za kursantem na motocyklu nie dopilnował go, gdy ten spowodował wypadek. Kiedy brakujące przepisy mogłyby się pojawić? Najpierw Sejm musi uchwalić ustawę o kierujących. Później przyjdzie czas na konsultacje z instruktorami nauki jazdy. Jeśli będą zdeterminowani, urzędnicy resortu powinni napisać rozporządzenie, które wreszcie określi, jak ma wyglądać szkolenie motocyklistów. Na razie szef Departamentu Transportu Drogowego w resorcie infrastruktury takiej konieczności nie widzi – donosi portal INTERIA PL. - Sprecyzowanie wszystkich przypadków, które w życiu powstają, do poziomu konkretnego przepisu, paragrafu, artykułu, nie zawsze prowadzi do tego, że wszystkie te przypadki zostaną objęte tymi przepisami. I tak jest na dzisiaj - mówi reporterowi RMF FM Pawłowi Świądrowi Andrzej Bogdanowicz. Podkreśla jednak, że to nie oznacza, że resort nie wprowadzi zmian. Jednak zanim wejdą one w życie, upłynie co najmniej kilka miesięcy.

Brytyjczycy zmienią: Rząd Wielkiej Brytanii, kierując się wytycznymi Unii Europejskiej zamierza poprawić proces szkolenia kierowców motocykli. Ma w tym pomóc program budowy dużych centrów szkoleniowych. Według założeń, możliwość przejścia szkolenia albo kursu zwiększającego umiejętności ma być możliwie łatwo dostępna. Obecnie opracowywane są odpowiednie schematy zapisywania na kursy oraz weryfikowane godziny otwarcia miejsc szkoleń. Oczekiwania Brytyjczyków są duże. Mają nadzieję, że w program szkolenia kierowców włączą się dystrybutorzy jednośladów, a doszkalanie dla instruktorów – obecnie dobrowolne – stanie się obligatoryjne.

Na czym polega dziura w przepisach? Przepisy mówią tylko o tym, jak ma wyglądać egzamin. Zdający ma być ubrany w kamizelkę z ELKĄ, za nim samochodem osobowym ma jechać egzaminator z mechanikiem. Muszą mieć łączność radiową. Szkoły kopiują to rozwiązanie, ale jak mówi Maciej Kulka, właściciel szkoły nauki jazdy nie ma żadnych przepisów dotyczących szkolenia w ruchu drogowym. Wszystko jest dobrze, dopóki nic się nie wydarzy. W sytuacji kiedy kursant np. się przewróci, czy najedzie na samochód, pojawia się problem. Policjanci w niektórych przypadkach karzą kursanta mandatem za jazdę bez uprawnień, w innym - tak jak w Lublinie - sąd nakłada naganę na instruktora. - Zostałem ukarany za brak odpowiedniego nadzoru nad kursantem - mówi ukarany instruktor. I pyta: - Mam za nim biec, siedzieć z tyłu, jechać w wózku bocznym? Jak mam to robić? Obecnie sytuacja jest taka, że każdy szkoli, jak uważa, a najbezpieczniej byłoby nie wyjeżdżać poza plac manewrowy, bo nie ma przepisów, które to regulują.