Od końca października zeszłego roku, czyli od zmiany rozporządzenia o winietach, kierowcy, którym nie uda się do północy przekroczyć granicy, mają poważny problem. Często muszą zapłacić karę za brak winiety jednodniowej – relacjonuje “Rzeczpospolita”. Datę na winiecie oznacza od blisko roku sprzedawca. Jednodniowa karta opłaty jest ważna tylko w dniu wykupienia do północy, a nie jak wcześniej przez 24 godziny od jej wypełnienia. Jeżeli więc kierowca zamierza być na granicy po południu, np. ok. godz. 16, często nie jest w stanie stwierdzić, czy uda mu się wjechać do granicznego terminala jeszcze przed północą, czy dopiero następnego dnia. Musi, albo wykupić karty opłaty na ten i następny dzień i ewentualnie przepłacić (nie można oddać niewykorzystanej winiety jednodniowej) albo ryzykować zapłacenie kary. Kierowca ani przewoźnik nie mogą też kupić na zapas jednodniowych, nieoznaczonych datą winiet. Nawet, jeżeli po jakimś czasie stania w przygranicznym korku kierowca zorientuje się, że nie zdąży przed godz. 24.00, to nie ma możliwości dokupienia winiety, nie może opuścić pojazdu. Tymczasem wraz ze zmianą daty powinien nakleić na szybie nową kartę opłaty. Kara za brak opłaty za przejazd po drogach krajowych jest dotkliwa, bo trzeba zapłacić 3 tys. zł. Nie ma znaczenia, że ktoś nie miał jej przez trzy godziny czy tylko przez 15 minut. Trudno natomiast mówić, że zawinił przewoźnik, bo często nie musi się spodziewać kolejki na granicy. Taka sytuacja trwa już od roku. Przewoźnicy proponują już od dłuższego czasu, żeby ten kierowca, który dojedzie do granicy po północy bez ważnej winiety, miał możliwość kupienia w granicznym terminalu brakującej karty opłaty bez ponoszenia kary. Jednak postulat przewoźników się nie przebił. Kierowcy nadal sygnalizują kłopoty na granicach z tracącymi ważność o północy jednodniowymi winietami. Nadzieją na zmianę sytuacji jest korzystny dla przewoźników wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku (sygn. II SA/Bk 276/07). Uchylił on decyzję komendanta Oddziału Straży Granicznej, nakładającą na przewoźnika 3 tys. zł kary za brak winiety. Ciężarówka stała przez wiele godzin na granicy polsko-białoruskiej. W tym czasie winieta straciła ważność, a strażnicy graniczni skwapliwie naliczyli przedsiębiorcy 3 tys. zł kary za jej brak. Właściciel firmy odwołał się do sądu. W wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uznał, że wprawdzie kierowca nie miał wymaganej winiety, ale nie powinien zapłacić kary za jej brak. - Przedsiębiorca musi uwzględnić fakt oczekiwania na granicy, nie można jednak zarzucić przedsiębiorcy brak dołożenia staranności przy wykonywaniu działalności gospodarczej i uiszczaniu opłaty za przejazd pojazdu samochodowego po drogach krajowych w sytuacji, gdy zakłada on ośmiogodzinny okres oczekiwania na opuszczenie Polski, a okres ten następnie ulega nieoczekiwanie znacznemu wydłużeniu - tłumaczył sąd. - Kierowca nie miał możliwości, aby - stojąc na drodze publicznej w kolejce przed granicą, kupić winietę. Wyrok nie jest prawomocny.