Ministerstwo Finansów zamierza zawęzić grupę osób świadczących usługi i sprzedających towary, zwolnionych z obowiązku rejestracji transakcji za pomocą kas fiskalnych. “Dzięki temu łatwiej będzie kontrolować obrót tymi produktami” - twierdzi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wiceminister finansów Jacek Dominik. Lista zwolnień z obowiązku ewidencjonowania ma być stopniowo zawężana przez resort. Obecnie są na niej m.in. ślusarze, kowale, właściciele pensjonatów, przechowalnie bagażu, pośrednicy finansowi, architekci, detektywi, lekarze, nauczyciele. Paragonów z kas nie muszą też wręczać wszyscy prowadzący małe punkty o obrotach nie przekraczający 40 tys. zł rocznie.
Zdaniem Mirosława Barszcza z kancelarii prawnej Baker & McKenzie nie ma nic złego we wprowadzeniu obowiązku ewidencji obrotów. Ale pod warunkiem, że zmieni się zasady refundacji kosztu zakupu kas. Jego zdaniem nie ma jednak sensu wymagać instalacji kas tam, gdzie obrót jest ewidencjonowany w inny sposób. W wypadku sprzedaży wysyłkowej np. najczęściej za towary płacimy kartą lub za potwierdzeniem odbioru. Obrót jest więc potwierdzony odpowiednimi dokumentami. To samo dotyczy np. prawników czy notariuszy. Ich obroty już dzisiaj są udokumentowane.