Legislacja

Matematyka wypadku na przejściu dla pieszych

15 października 2010

Mateusz miał 13 lat, gdy zginął na pasach. Prokuratura umorzyła śledztwo wobec niemieckiego kierowcy, który potrącił chłopca. Rodzice, z zawodu fizycy, udowodnili, że zeznania kierowcy były niezgodne z prawdą. Sprawa ponownie trafiła do sądu. Biegli wydający opinię uznali, że to Mateusz był winny, ponieważ sam wtargnął na jezdnię. Prokuratura umorzyła śledztwo. - Pozytywem było, że pokrzywdzeni dalej drążyli, my nie mieliśmy podstaw - mówi prokurator Dariusz Bebyn. - Na tamten czas mieliśmy tylko tę jedną opinię - dodaje. Rodzice Mateusza są fizykami na jednej z bydgoskich uczelni. Zebrali fakty i wykonali własne obliczenia. Wynik pokazał, że wersja sprawcy i opinia biegłego pokazywały całkowicie nierealny przebieg zdarzenia. Chłopiec musiałby wybiec na jezdnię z prędkością ponad 60 kilometrów na godzinę. - Usain Bolt biegnie z prędkością 40 kilometrów na godzinę - mówi Jerzy Pyskir, ojciec chłopca. Państwo Pyskir zamówili niezależną ekspertyzę, która potwierdziła to, co sami obliczyli. Ich determinacja doprowadziła do wznowienia śledztwa. Sprawa trafiła do sądu, ale proces do dziś się nie rozpoczął. Oskarżony nie pojawił się w sądzie. Jego adwokat tłumaczy, że mężczyzna mieszka na stałe w Niemczech i że jest poważnie chory, dlatego nie może na razie przyjechać do Polski.