Legislacja

Miał prawo nie płacić za przejazd autostradą

20 maja 2009

Krakowski sąd uniewinnił kierowcę, który po przejechaniu autostradą A-4 odmówił uiszczenia drugiej części opłaty, gdyż uznał, iż warunki przejazdu nie spełniały jego oczekiwań.Sąd uznał, że kierowca nie dopuścił się wyłudzenia przejazdu, ponieważ w momencie wjazdu na autostradę nie miał takiego zamiaru. Sąd wskazał także na potrzebę respektowania prawa konsumenta do kwestionowania jakości usługi. To pierwsze takie rozstrzygnięcie w sprawie warunków przejazdu autostradą A-4. Przeciwko pobieraniu opłat za przejazd remontowaną autostradą przez jej zarządcę Stalexport Autostrada Małopolska bezskutecznie protestowało już kilku kierowców. Wyrok jest prawomocny. Wcześniej w takich przypadkach sądy skazywały kierowców. - Ten wyrok to dowód na to, że zarządca autostrady nie może bezkarnie ściągać od kierowców opłat bez dbania o jakość świadczonych usług - podkreśla mecenas Mariusz Fras z Katowic.

W kwietniu 2008 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Stalexport Autostradę Małopolską 1,3 mln zł kary, ponieważ uznał, że remonty na płatnym odcinku autostrady A-4 Katowice-Kraków nie powinny pogarszać standardu jazdy, a jeśli tak się dzieje, przejazd tym odcinkiem powinien być tańszy. W wyniku odwołania Stalexportu decyzja nie jest prawomocna.

Sprawa zaczęła się 7 września 2007 roku, kiedy Fras jechał autostradą do Krakowa. W punkcie poboru opłat w Brzęczkowicach zapłacił 6,50 zł za przejazd. Jednak pokonanie 50 kilometrów płatnego odcinka A4 zajęło mu godzinę. Powód? Na 12 kilometrach drogi prowadzono remonty, a ruch odbywał się tylko jednym pasem w każdą stronę. W efekcie tworzyły się gigantyczne korki. W punkcie poboru opłat w Balicach zirytowany Fras odmówił uiszczenia drugiej części opłaty. - Nie chodziło mi o te nieszczęsne 6,50 zł, lecz o zasadę. Przez dwie godziny trzymano go na bramkach, ściągnięto policję i przesłuchano. Na wniosek Stalexportu Autostrady Małopolskiej, zarządcy A4, adwokat został oskarżony o wyłudzenie 6,50 zł. Sprawa trafiła do sądu w Krakowie. Ten po prawie dwóch latach procesu uniewinnił adwokata. Sędziowie odrzucili tłumaczenie Stalexportu, iż kwestionujący standard autostrady Fras mógł skorzystać z dróg alternatywnych. "Powszechnie jest wiadomym, iż jakość i parametry dróg równoległych są w dalece gorszym stanie i korzystanie z nich w wielu przypadkach jest utrudnione, w tym z przyczyn faktycznych warunków realizacji inwestycji autostradowych oraz polityki promocji tych szlaków" - uznali sędziowie. Dla Tomasza Niemczyńskiego, prezesa Stalexportu Autostrady Małopolskiej, uniewinniający wyrok to zaskoczenie. Od 2004 roku aż 14 kierowców, którzy odmówili opłaty za przejazd, skazano za wyłudzenie. - Jednak ten wyrok i tak nic nie zmieni. Każdą odmowę zapłaty nadal będziemy traktować jak wykroczenie i kierować sprawę do sądu - zapowiada prezes Niemczyński. Dodaje, że SAM nie boi się lawiny pozwów, bo w Polsce nie działa prawo precedensu. - Mało kto za 6,50 zł chce przez lata ciągać się po sądach. To są i będą jednostkowe przypadki - przekonuje Niemczyński. Dr Adam Bodnar, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przestrzega jednak przed takim myśleniem. - Rząd przyjął już projekt ustawy o pozwach zbiorowych i jeżeli szybko wejdzie on w życie, tysiące kierowców będą mogły wystąpić przeciwko Autostradzie w ramach jednego procesu. Myślę, że to dla firmy będzie już poważnym problemem - ostrzega dr Bodnar. Zarządca autostrady zapowiada, że nie obniży cen za przejazd A4. Podróż z Katowic do Krakowa nadal będzie kosztować 13 zł (6,50 zł na każdej bramce). Do końca roku mają się jednak zakończyć wszystkie prowadzone tam remonty.

Słowa kluczowe autostrady opłata drogowa