Legislacja

Na rynku szkoleniowym nie może być „wolnej amerykanki”

24 kwietnia 2012

a82745083e76b042fecce39ee2d9ab92b8a36957

(Fot.: PD@N 426-12)

^ Tadeusz Sobotka, wiceprezes zarządu Oddziału nr 6 w Gdańsku, Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK; Ośrodek Szkolenia Kierowców “SOT-AS”, Wejherowo. W ich ofercie czytamy: Głównym celem firmy jest rzetelne i uczciwe realizowanie procesu szkolenia. Udaje nam się osiągać wyznaczone cele dzięki temu, że zatrudniamy doskonale wykwalifikowaną kadrę oraz przy zastosowaniu odpowiednich środków dydaktycznych. Najważniejszy dla nas jest klient, jego profesjonalne wyszkolenie, jego zadowolenie z jakości i fachowości obsługi.

P

Pytanie:Ośrodki szkolenia kierowców przy okazji powszechnej dyskusji nad zapisami ustawy o kierujących pojazdami oraz projektami aktów wykonawczych postulowały także ustalenie minimalnej ceny szkolenia. Przedstawiciele szkół jazdy w najbliższych dniach złożą petycję w tej sprawie w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. W petycji m.in. zagadnienie ceny regulowanej kursu.- Kurs na prawo jazdy powinien kosztować ok. 1600 zł. To jest realna cena za szkolenie - mówił Zbigniew Popławski, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców i właściciel łódzkiej szkoły jazdy. Każda autoszkoła, która uczy kursantów za mniej niż tysiąc zł, na pewno nie robi tego rzetelnie. I przez to mamy kiepską zdawalność podczas egzaminów na prawo jazdy. Popławski opowiada, że kursant, który płaci za szkolenie 800 zł, nie zostanie dobrze przygotowany do egzaminu. W ubiegłym tygodniu zapytaliśmy - Co Państwo myślicie o tych propozycjach?

Odpowiedź: Witam!!!!!! W nawiązaniu do artykułu i wypowiedzi v-ce prezesa OIGOSK Zbyszka POPŁAWSKIEGO, popieram wypowiedź w całości i tak to tylko jest zasygnalizowanie bardzo poważnego problemu, jaki istnieje w prowadzeniu szkolenia teoretycznego jak i praktycznego. Wszyscy mówią i piszą, że najważniejszą sprawą jest BRD, proszę prześledzić nasze statystyki wypadkowości na naszych drogach, jak się je analizuje to włosy jeżą się na głowie. Wszyscy zastanawiamy się, dlaczego się tak dzieje, i cóż wszyscy lub prawie wszyscy widzą jednego winnego to jest OSK. Lecz prawda jest moim zdaniem zgoła inna. Trzeba mieć świadomość, że to OSK przygotowują do samodzielnego poruszania się po drogach, a jeżeli tak, to na rynku szkoleniowym nie może być wolnej amerykanki jak to się dzieje w chwili obecnej. Wachlarz cenowy jest przeogromny a przy dzisiejszych wymogach jakie nam się stawia to cena za szkolenie jest wręcz symboliczna, w porównaniu do ponoszonych nakładów ,,WIEDZA MUSI KOSZTOWAĆ” nie wolno nią manipulować, a mamy najlepsze tego przykłady jak deregulacja zawodu INSTRUKTORA czy EGZMINATORA. Powracając do przytoczonej wypowiedzi Pana Popławskiego na dzień dzisiejszy winna być uregulowana wysokość jednej godziny zajęć praktycznych, jak i jedna godzina zajęć teoretycznych. Poziom szkolenia musi być rzetelny, profesjonalny, i wykonany z pełną odpowiedzialnością za jego poziom w trosce o dobro przyszłego kierowcy. Bo przecież przez kolejne restrykcje nie poprawimy tak naprawdę bezpieczeństwa na drodze.

Pytanie: Może jeszcze kilka zdań uzasadnienia - według Pana - dlaczego lepsza byłaby uregulowana cena za godzinę zajęć teoretycznych i godzinę praktycznych, a nie np. za cały kurs?

Odpowiedź: Takie rozwiązania w poważnym stopniu utrudnią tzw. handel godzinami, lecz muszą one być skrupulatnie ewidencjonowane i rozliczane przed U.S .co jest łatwe do sprawdzenia i zweryfikowania z rzeczywistością, zakończy się miedzy innymi oszustwo potencjalnego kandydata na kierowcę, a proszę zauważyć że na dzień dzisiejszy kurs podstawowy to 30 h praktycznej nauki jazdy gdzie 1h = 60 min. A przecież nie jest tajemnicą poliszynela, że ci panowie o niskich cenach muszą też zarabiać więc praktyka miedzy innymi jest następująca zamiast odbyć 60 min. jazdy, to praktykuje się zajęcia 45 min. to już na każdej jednej godz. zarobił 15 min. x 30 h = 7,5 h, a po 10/15 h takich lekcji klepie się zainteresowanego po ramieniu i mówi się jaki to ON czy ONA jest dobry i wystawiają dokumenty do egzaminu i taki Pan uważa, że za 800/900 zł zrobił szkolenie i wypełnił godnie swoją powinność. Od wielu już lat środowisko walczy z tą patologią, jednak bez większego skutku, zawsze spotykamy na swojej drodze na niemoc URZĘDNICZĄ. Z tym środowisko instruktorów i właścicieli OSK ceniących się na naszym rynku szkoleniowym mówią ZDECYDOWANE NIE. Podobnie ma się rzecz w części teoretycznej, 30 h w części teoretycznej, proszę zwrócić uwagę, że na rynku szkoleniowym istnieje tzw. handel zaświadczeniami dot: SZKOLENIA PODSTAWOWEGO, jak i szkolenia UZUPEŁNIAJĄCEGO po trzech negatywnych wynikach. Zadajemy sobie pytanie, gdzie jest nadzór? Odpowiadam, nie ma go wcale, a jeżeli jest to tylko na papierze, no ale przecież mamy wolny rynek i w końcowym efekcie prowadzi on do rozdawnictwa pozwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. To nie ta droga. Trzeba powiedzieć zdecydowanie STOP takim praktykom. Bo przecież do 19.01.2013 r. to już naprawdę jest nie dużo czasu, a my jako szkoleniowcy dalej nie wiemy jak to szkolenie będzie wyglądać jeżeli mówimy np. o części teoretycznej. Do tej pory widzieliśmy, że pracujemy w części teoretycznej na programach ITS, Teraz próbuje się burzyć to co zostało wypracowane i to co jest dobre, rozumiemy, że trzeba iść z duchem postępu i zapotrzebowań społecznych, lecz nie mogę zrozumieć jednego, dlaczego taką instytucję jak ITS, która jest z nami od samego początku i dobrze przygotowana do pełnienia roli obsługi pionu szkoleniowego, ale nie bo próbuje się wprowadzić drugiego gracza. PrzecieżITSmoże z tego co mi jest wiadome w trybie natychmiastowym uruchomić swoje programy. ,,NOWE”, które są już przygotowane i gotowe do użycia, w WORD-ach jak i w OSK żebyśmy mogli swoich przyszłych kierowców  zacząć przygotowywać do styczniowych zmian. A pewnie będzie jak zwykle na ostatnią chwilę, no i posypią się wyniki negatywne na egz. wewnętrznych jak państwowych. I cóż nasze media będą się rozpisywały jak to jest źle z naszym szkoleniem jakie to mamy złe OSK, bo przecież ktoś winny musi być. Długo by o tym mówić i pisać, dlatego został napisany list otwarty do Pana Ministra z prośbą, aby przyjrzał się problemom, które nurtują środowisko. Wypowiadając się na ten temat bardzo nam zależy, aby w końcu stać się partnerem i wspólnie razem zadbać o bezpieczeństwo na naszych drogach, bo jest to cel najważniejszy, a nie waśnie, emocje i kłótnie udowadniając że jest tylko racja po jednej stronie.

Pytanie: Jaka jest Pana opinia w sprawie planowanej deregulacji, czyli ułatwieniu dostępu do zawodu instruktora?

Odpowiedź: EGZAMINATOR, INSTRUKTOR- jest to osoba wykonująca bardzo odpowiedzialną pracę polegającą na przygotowaniu przyszłego kierowcy do bezpiecznego prowadzenia, jaki zachowania się na drodze, tak jak nas do tego ktoś kiedyś przygotował.

Świat pędzi do przodu, a my takimi posunięciami jak DEREGULACJA próbujemy cofać się do tyłu - dlaczego tak sadzę, odpowiadam. INSTRUKTOR - to osoba dużym zasobie wiedzy fachowej, bardzo dobry praktyk, dobry dydaktyk, dobry psycholog, cechuje go duża wrażliwość na zachowania się osoby uczącej się, ponadto ma do czynienia z przekrojem całego społeczeństwa, począwszy od osób o wysokim stopniu wykształcenia, poprzez pracownika niewykwalifikowanego, na osobie uczącej się skończywszy. W związku tym zawodu tego nie może moim zdaniem uprawiać ten kto chce, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Osobiście wolałbym żeby mnie uczyła osoba, która spełnia wysokie kryteria, jak i swoją osobowością będzie wzorem do naśladowania w późniejszym okresie życia za kierownicą. Zwracam uwagę na bardzo ważny fakt, że uprawnienia już zaczynamy uzyskiwać od najmłodszych lat, to się nie zaczyna tylko i wyłącznie od kat. ,,B”. Przecież wachlarz uprawnień jest bardzo bogaty: karta rowerowa, prawo jazdy kategorii AM, A1, A2, A, B1, T, B, B+E, C1 ,C1+E, C, C+E, D1, D1+E, D i D+E. Więc kadra wykonująca zawód instruktora musi być bardzo profesjonalna. Doświadczenie zawodowe w prowadzeniu przez kierowców zawodowych nie zawsze będzie się przekładało na dobrego nauczyciela, o tym trzeba pamiętać a nie robić z tego zawodu WOLNEJ AMERYKANKI, bo słono jako społeczeństwo zapłacimy, bo to ma przełożenie na BRD. Należy za wszelką cenę ten proceder zatrzymać, te zawody nie mogą podlegać deregulacji moim zdaniem jest to bardzo niebezpieczne. Pozdrawiam.

W imieniu tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS, pytała Jolanta Michasiewicz