Legislacja

„Nie zamierzamy placić za niedociągnięcia któregoś z ministrów”

11 marca 2013

Pat w sprawie zaświadczeń dla kierowców przewożących towary niebezpieczne trwa. Część urzędów marszałkowskich wygospodarowało środki w ramach własnych budżetów, jednak nie wszystkie. "Nie zamierzamy płacić za niedociągnięcia któregoś z ministrów" - tak mazowiecki urząd wojewódzki odpowiada ministrom finansów i transportu. Resort Jacka Rostowskiego znalazł pieniądze na zaświadczenia dla kierowców upoważniające do przewozu ładunków niebezpiecznych w budżetach wojewodów. Mazowsze nie chce jednak za nie płacić. Ministerstwo transportu, tworząc nowe przepisy, które weszły w życie z początkiem roku, zapewniało, że nie pociągną one za sobą żadnych dodatkowych kosztów. Według urzędników resortu, marszałkom województw, którzy wydają zaświadczenia, miała wystarczyć pieniędzy. Okazało się jednak, że te twierdzenia były błędne. Dlatego od kilku tygodni jest problem z wydawaniem nowych wzorów ADR. Marszałkowie nie mają na to przewidzianych pieniędzy w swych budżetach. Trwa wymiana korespondencji między nimi, wojewodami, ministrem transportu i finansów. Resort Jacka Rostowskiego sprawdzał wszelkie możliwości, bo także w budżecie centralnym nie ma tych pieniędzy, i w końcu orzekł, że za zaświadczenia zapłacą wojewodowie ze specjalnych rezerw. Jest początek roku, to i kasa wojewodów jest pełna - usłyszał w ministerstwie finansów reporter RMF FM. Wojewoda mazowiecki nie zgadza się na takie rozwiązanie. Oświadczył, że ma rezerwę, którą utworzył, obcinając własny budżet, ale ta rezerwa jest na inne cele. Te środki są na błyskawiczne usuwanie skutków klęsk żywiołowych, gdy procedury się wydłużają - tłumaczy rzeczniczka wojewody Ivetta Biały. Jak dodaje, nie są to pieniądze na naprawę niedociągnięć ministrów. Przypomnijmy kierowcy od początku roku czekają na możliwość wożenia ładunków niebezpiecznych.