W Niemczech sąd okręgowy w bawarskim Ansbach wydał wyrok zakazujący nagrywania innych uczestników ruchu. Te zachowania na drogach uznał za niedopuszczalną formę gromadzenia danych osobowych. Orzeczono, że kierowcy, którzy wykraczają poza prywatne użytkowanie takiego sprzętu i nagrywają filmy wideo w celu ich późniejszego publikowania w internecie lub udostępniania ich policji, łamią ustawę.Kierowca, którego dotyczyło postępowanie - adwokat ze Środkowej Frankonii - wielokrotnie udostępniał policji nagrania, które wykazywały łamanie przepisów ruchu drogowego przez innych kierujących. Tyle że urzędnicy wcale nie byli mu wdzięczni, wprost przeciwnie. Poinformowali o tym fakcie i o osobie przekazującej nagrania Bawarski Urząd Krajowy ds. Ochrony Danych Osobowych. Urząd zabronił adwokatowi używania kamery. Stwierdził, że w sposobie użytkowania wideorejestratora można dostrzec naruszenie federalnej ustawy o ochronie danych. Zdaniem urzędu niedopuszczalne jest przede wszystkim to, że ludzie nie wiedzieli, iż są nagrywani. - To zachowanie typowe dla strażnika obozowego, nie mogę tego pochwalić - powiedział Ulrich Lepper, szef bawarskiego odpowiednika GIODO w rozmowie z "Süddeutsche Zeitung".