Legislacja

Niepełnosprawny na egzaminie. Będzie wniosek o ukaranie egzaminatora

6 kwietnia 2011

Emil W. już dwukrotnie zdawał egzamin na prawo jazdy kat. B, w marcu po raz trzeci trafił na plac manewrowy, był przekonany, że tym razem się uda. Wynik był negatywny. Relacjonuje: stawiłem się na plac, egzaminator na mój widok wyszedł z samochodu i zapytał, dlaczego tu przyszedłem? Gdy usłyszał od mnie, że będę zdawał stwierdził, że nie wsiądzie ze mną do auta, bo jestem niepełnosprawny. To prawda, ale zgodnie z opinią lekarza moja niepełnosprawność nie przeszkadza mi w prowadzeniu auta z manualną skrzynią biegów – opowiada nam pan Emil. Egzaminator poszedł sprawdzić zaświadczenie od lekarza. Kiedy wrócił, to kazał mi chodzić po placu, z kulą w ręku uniesioną do góry. Tak mnie to zestresowało, że zacząłem się trząść. Jakby tego było mało, usłyszałem, że jeśli nawet zdam egzamin, to zostanie on zweryfikowany. To mnie dobiło. Oblałem. Tyle relacja niepełnosprawnego kandydata na kierowcę. Egzaminator, zastrzegający swoją anonimowość, choć nie ma sobie nic do zarzucenia – informuje “Gazeta Lubuska”. Jego wersja zdarzenia – po stwierdzeniu, że kandydat ma problemy z chodzeniem, doszedł do wniosku, że nie posiada on odpowiedniej sprawności fizycznej. Powołuje się na rozporządzenie ministra infrastruktury, które według niego pozwala mu sprawdzać zaświadczenie lekarskie. Pytamy odpowiedział przez dziennikarzy o to, czy kazał chodzić panu Emilowi po placu z kulą w rękach,. Słyszymy, że... "być może” i usprawiedliwienie, że po to, aby sprawdzić sprawność kandydata na kierowcę. Egzaminator dodaje, że wie z doświadczenia jak często badania lekarskie odbywają się korespondencyjnie, bez udziału badanego. Uważa, że pan Emil nie jest na tyle sprawny, by jeździć normalnym autem. Egzaminator nadzorujący Lech Szczygielski oraz dyrektor WORD Rafał Gajewski, do których trafiła skarga na sposób przeprowadzenia egzaminu. Gajewski komentuje: - Jesteśmy zbulwersowani zachowaniem naszego pracownika. Jest ono nieludzkie i ubliża człowiekowi! Zresztą egzaminator nie miał prawa kwestionować zaświadczenia lekarskiego. Dlatego WORD wystąpił do marszałka lubuskiego o unieważnienie egzaminu. Jeśli marszałek tak zdecyduje, wtedy sprawdzian zostanie powtórzony na koszt ośrodka. Szczygielski dodaje: - Pomogliśmy też panu Emilowi i mógł dodatkowo wykorzystać pięć godzin jazdy.