Pewnemu instruktorowi odmówiono wpisania do ewidencji w zakresie uprawnień do szkolenia osób ubiegających się o prawo jazdy kategorii AM i A2. Zaskarżył tę decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które utrzymało w mocy odmowną decyzję. Dlaczego? - i dalej portal L-INSTRUKTOR opisuje szczegóły wrocławskiej decyzji. Dzisiaj publikujemy decyzję i jej uzasadnienie, która została wydana przez urzędników w Warszawie. W ten sam sposób odpowiedziano wszystkim składającym wnioski. Prezentowany dokument udostępnił nam stołeczny instruktor, który od lat prowadzi szkolenia w zakresie kat. A. Naturalnym było, iż w jego ośrodku będą szkoleni także kandydaci w zakresie kat. AM i A2. Niestety, jak się okazało, nic bardziej mylnego. Urzędnicy zapis ustawowy interpretują na niekorzyść szkoleniowców, co w efekcie doprowadziło do sytuacji, iż w kończącym się sezonie w Warszawie nie odbywały się szkolenia w zakresie “nowych kategorii”. Nasz instruktor pisze: sądzę, że winą za zaistniałą sytuację należy obciążyć ustawodawcę i biura prawne, które interpretują niejasne zapisy ustawowe. Bo to, że w Piasecznie, Raszynie w Nowym Dworze i w wielu innych powiatach, można szkolić na kat. AM i A2, a w samej Warszawie nie można, to jest tylko ich wymysł. Roztrząsanie zapisów ustawowych na czynniki pierwsze, nie ma sensu. Ustawodawca z całą pewnością nie chciał tym “niefortunnym zapisem” doprowadzić do tak patowej i beznadziejnej sytuacji w szkoleniu motocyklowym. Ja na ich miejscu zapytałbym profesora Miodka albo profesora Bralczyka co autor miał na myśli, czy posiadanie wiedzy i umiejętności może być utożsamiane z uprawnieniami czy też nie, jeśli na rynku nie ma innych, osób uprawnionych do szkolenia w zakresie kat AM i A2. Jak to możliwe, że mając uprawnienia instruktorskie na kat. B z urzędu mam uprawnienia również na kat. B1, natomiast w przypadku kat. A nie mam uprawnień na niższe kat. AM i A-2 ? Pismo resortu w tej sprawie uznane zostało za wyjaśnienie bez skutku prawnego. Tymi zapisami staliśmy się pośmiewiskiem całej Europy. Kończy się sezon motocyklowy a my dalej jesteśmy w tym samym miejscu. Setki a może tysiące osób w tym roku wyjechało na ulicę bez uprawnień, z tego względu, że nie mogli ich zdobyć. Gdzie są głosy przedstawicieli Krajowej Rady Bezpieczeństwa Drogowego, czy Wojewódzkich Rad Bezpieczeństwa Drogowego, czy zadaniem tych Panów jest tylko ocenianie, ile to osób zginęło podczas weekendu lub też wakacji i wypinanie piersi po medale rozdawane pod koniec roku?


(Fot.: PD@N 473-65-66)