Legislacja

O kontrolach skarbowych w autoszkołach cd.

31 października 2011

0842ad17bb5d41f69653d91c57c433b4c71b441e(Fot.: PD@N 403-5)

Urzędy Kontroli Skarbowej w całym kraju sprawdzały ośrodki szkolenia kierowców. Pisaliśmy już o kontrolach w Katowicach, Zielonej Górze, Bydgoszczy. Dzisiaj “Dziennik Łódzki” donosi o sprawdzonych 40 szkołach w Łodzi i regionie. Jak komentuje dziennik: Nie znalazł się ani jeden uczciwy właściciel autoszkoły, natomiast rekordzista zapłacił zaledwie 1 procent należnego podatku! - Właściciele tych firm nie wykazywali zarówno w księgach, jak i zeznaniach podatkowych wszystkich przychodów, które uzyskiwali ze sprzedaży kursów podstawowych i dodatkowych - tłumaczy Mariola Grabowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi. - Spośród prawie 600 szkół nauki jazdy, które są zarejestrowane w województwie łódzkim, wybraliśmy te, których właściciele w zeznaniach podatkowych wykazali najniższe przychody w stosunku do liczby sprzedanych kursów. W każdej skontrolowanej szkole stwierdziliśmy nieprawidłowości. Urzędnicy wykorzystali fakt, że każdy kursant otrzymuje zaświadczenie o ukończeniu kursu, a następnie udaje się z nim do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, gdzie wyznacza termin egzaminu. To właśnie w WORD-zie inspektorzy dowiedzieli się, ile osób ukończyło daną autoszkołę, potem wystarczyło już tylko pomnożyć tę liczbę przez cenę kursu, by wyliczyć najpierw przychód firmy, a następnie podatek. Właściciele szkół rocznie "oszczędzali" na niższych podatkach kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Kilku z nich nie zapłaciło po blisko 200 tysięcy zł. Rekordzista natomiast nie wykazał ponad 80 procent przychodów, zapłacił w ten sposób niecały 1 procent tego, ile w sumie powinien! - Dowody przez nas zebrane były tak oczywiste, że kontrolowani nawet nie próbowali się tłumaczyć, a jeden z nich najzwyczajniej ich przeprosił i poprosił o wyliczenie podatku w prawidłowej wysokości - dodaje Mariola Grabowska. - Skorygowali uprzednio złożone deklaracje, uwzględnili nieprawidłowości. Muszą zapłacić podatek wraz z odsetkami, ale dzięki temu przedsiębiorcom nie grożą kary finansowe, których maksymalna wysokość to ponad 13 mln zł, czyli 720 stawek dziennych.

1f430ea83963a72cc1cba85c4b8823b5f574353b

(Fot.: PD@N 403-35)

Informacja Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi:

Kontrole szkół nauki jazdy

W 2011r. w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Łodzi wszczęto blisko 60 postępowań kontrolnych wobec osób fizycznych prowadzących szkoły nauki jazdy. Były one efektem przeprowadzonych w 2010r., w całej Polsce, kontroli pilotażowych, które wykazały, że właściciele ośrodków szkolenia kierowców w składanych zeznaniach podatkowych zaniżają przychody osiągane z prowadzonej działalności gospodarczej. Tegoroczne kontrole objęły prawie 40 szkół z terenu województwa łódzkiego i dotyczyły prawidłowości rozliczania przez ich właścicieli podatku dochodowego od osób fizycznych.

Spośród prawie 600 szkół nauki jazdy, zarejestrowanych w województwie łódzkim, do kontroli wybrano m.in. te szkoły, których właściciele w zeznaniach podatkowych wykazali najniższe przychody w stosunku do ilości sprzedanych kursów nauki jazdy. Typowanie okazało się w 100% skuteczne, w każdej skontrolowanej szkole stwierdzono bowiem nieprawidłowości. Polegały one najczęściej na niewykazaniu w ewidencji księgowej oraz zeznaniach podatkowych całości przychodów uzyskanych ze sprzedaży usług – kursów podstawowych i dodatkowych. Wysokość przychodu zaniżonego przez kontrolowanych przedsiębiorców, za poszczególne lata podatkowe, była zróżnicowana i kształtowała się w granicach od kilkunastu do kilkudziesięciu procent faktycznie osiągniętych obrotów. W rezultacie płacono niższe podatki, najczęściej o kilka lub kilkanaście tysięcy zł rocznie. W kilku przypadkach wartość uszczuplonego podatku sięgnęła 200 tysięcy zł. Rekordzista nie wykazał ponad 80% przychodów, natomiast zadeklarowany przez niego podatek stanowił niespełna 1% podatku wyliczonego przez kontrolujących.

W 41 dotychczas zakończonych postępowaniach kontrolnych, wszyscy podatnicy skorygowali uprzednio złożone deklaracje podatkowe, uwzględniając w całości stwierdzone w toku kontroli nieprawidłowości. Łączna wartość skorygowanego podatku dochodowego od osób fizycznych wyniosła ponad milion zł. Złożenie korekty deklaracji oraz wpłacenie uszczuplonego podatku pozwala kontrolowanym uwolnić się także od grożących im kar za przestępstwa bądź wykroczenia skarbowe, wyłącza bowiem odpowiedzialność karną skarbową.

Mariola Grabowska Rzecznik prasowy

 

A oto komentarze naszych Czytelników:

Kuba:Szanowni Państwo, nie trzeba kontroli UKS by stwierdzić, że NIE DA SIĘ przeprowadzić szkolenia kandydata na kierowcę za cenę 900 czy nawet 1000 zł. Rachunek jest prosty: samochód osobowy zużywa średnio w ciągu godziny praktycznej nauki jazdy paliwa (benzyny, gazu) za ok. 12 zł to jest 360 zł za 30 godzin. Instruktor, który w większości OSK jest zatrudniony razem z samochodem dostaje średnio 20 zł/godz. Jeśli jest na etacie to koszt pracy instruktora również jest mniej więcej 20 zł/godz. - brutto. To jest 600 zł za 30 godzin. Tylko te dwa składniki kosztów dają razem 960 zł. Wniosek zatem jest prosty "jak drut". Po co zatem angażować UKS???? WSZYSTKIE OSK, które szkolą na kategorię B jeśli biorą za kurs poniżej 1500 zł to do interesu MUSZĄ dopłacać!!!! Ciekawe z czego? Taki stan sprawy powoduje, że szkolenie kierowców jest na bardzo niskim poziomie. Myślę, że nie trzeba tego uzasadniać. Od kilku lat wiele razy pisano o tym, że wymagania jakie powinny spełnić OSK by dobrze prowadzić szkolenie kierowców nie mogą być spełnione bo OSK nie dysponują odpowiednimi środkami finansowymi (cena kursu jest zbyt niska). Osobiście kilka razy zabierałem głos w tej sprawie. Serdecznie pozdrawiam.

Grzegorz: w pełni się zgadzam z poprzednim komentarzem. Prawa rynku jednak są zbyt mocne, by wymusić na osk zaproponowanie ceny 2000 czy 2500 zł. A gdyby tak było to po pierwsze osk, by wreszcie mogło uczciwie szkolić i się rozliczać, po drugie może wreszcie zaczęto by poważnie traktować kurs i po trzecie może przyszli kierowcy uszanowaliby "prawko" a nie traktowali go jak zwykły świstek papieru, który trzeba mieć bo przecież koledzy już go mają. Ten, kto by zapracował na kurs sam, lub rodzice dla których taki wydatek jest dość zauważalny w domowym budżecie będzie szanował i pracę osk i wreszcie upragnione prawo jazdy. 700 czy 1000 zł to przecież koszt butów czy kurtki która po sezonie leży bo nie jest modna a prawko robi się na całe życie więc i wydatek i wysiłek podczas jego zdobycia powinny być proporcjonalne do okresu używania.