(Fot.: PD@N 447-12)
Są kupujący, są sprzedający i są oferty. Te publikowane są w Internecie o treści np. “kupię punkty karne, nieważne, gdzie mnie sfotografowano” czy “przyjmę na siebie punkty karne. Mam czyste konto”. Monitorujący sprawę ostrzegają, iż ogłoszeń jest coraz więcej. Jak się dowiadujemy - cena za jeden punkt karny waha się od 100 do 200 zł. - Policjanci mają świadomość, że proceder handlu punktami karnymi istnieje, niemniej jednak bywa trudny do udowodnienia, ponieważ obu stronom zależy na dyskrecji. Z naszej wiedzy wynika, że do takiego procederu dochodzi najczęściej w przypadku, gdy procedura nie wymaga osobistego stawiennictwa właściciela pojazdu - wyjaśnia podkom. Magdalena Michalewska, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Gdańsku. - W ostatnim czasie nie prowadziliśmy postępowań odnośnie handlu punktami karnymi. Według prawa ten nielegalny proceder jest przestępstwem poświadczenia nieprawdy, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Udowodnienie winy i postawienie zarzutów osobom, które biorą udział w takim procederze, jest prawie niemożliwe. - Aby można było wszcząć postępowanie w takiej sprawie, do prokuratury musi najpierw wpłynąć informacja o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Następnie prokurator ocenia te materiały i decyduje o tym, czy takie powinno być wszczęte. Z informacji “Dziennika Bałtyckiego” wynika, że policja stale monitoruje strony internetowe pod kątem przestępczości. W chwili obecnej nie jestem w stanie powiedzieć, czy takie postępowania były lub są prowadzone - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Z opinii prawników wynika, że internetowi ogłoszeniodawcy nie powinni spać spokojnie. Za publikowanie treści nawołujących do wykroczenia kodeks przewiduje areszt, grzywnę, a nawet ograniczenie wolności.