600 tysięcy złotych zapłaci miasto za program ochrony przed hałasem. Co proponują eksperci? Zamiast ekranów akustycznych, ograniczanie ruchu samochodowego i rozwój komunikacji miejskiej. Aby spełnić unijne normy, Warszawa tak jak każde miasto powyżej 250 tys. mieszkańców, musi przygotować Program Ochrony Środowiska przed hałasem. Inwestycje muszą być wykonane w ciągu pięciu lat. W stolicy problem jest poważny, bo jak wynika ze stworzonej w ubiegłym roku mapy akustycznej miasta, ok. 30 proc. mieszkańców Warszawy jest narażonych na nadmierny hałas. Dopuszczalna norma wynosi 50 decybeli. - Przekroczenia o jeden czy dwa są niezauważalne, lecz są też miejsca, gdzie normy są przekraczane nawet o 20 decybeli - mówi dr Radosław Kucharski z Instytutu Ochrony Środowiska, który wraz z firmą BMT Cordah opracuje program ochrony przed hałasem. Zdaniem ekspertów najwięcej decybeli emituje ruch uliczny. Dlatego jednym z pomysłów na ograniczenie niepożądanych dźwięków jest ograniczenie ruchu prywatnych samochodów. Jak to osiągnąć? Kucharski proponuje wprowadzenie zaporowych opłat za wjazd do centrum, ograniczanie tam liczby miejsc parkingowych i wprowadzenie administracyjnych zakazów wjazdu dla aut na niektóre ulice. - Będzie to działało oczywiście tylko wtedy, gdy mieszkańcy wybierający się do kina czy teatru będą mogli wsiąść w metro czy też często kursujący tramwaj - mówi Kucharski.