Starosta może odebrać prawo jazdy dłużnikowi alimentacyjnemu, nawet gdy jest mu niezbędne do wykonywania pracy lub innych zobowiązań. Sprawa miała następujący przebieg: starosta zatrzymał prawo jazdy kierowcy, który decyzją burmistrza został uznany za uchylającego się od płacenia alimentów. Kierowca odwoływał się najpierw do samorządowego kolegium odwoławczego, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Kierowca uzasadniał, iż bez prawa jazdy nie będzie mógł sprawować opieki nad drugim małoletnim i niepełnosprawnym dzieckiem chorym. Skarga została odrzucona przez WSA. Uzasadniano, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 lutego 2014 r. orzekł, że stanowiąca istotną dolegliwość dla dłużnika alimentacyjnego ingerencja w sferę jego interesów nie jest nadmierna. Dobrem chronionym są bowiem usprawiedliwione potrzeby dziecka, którego sytuacja zarówno społeczna, jak i materialna się pogorszyła, i które bezskutecznie dochodzi od jednego z rodziców alimentów ustalonych przez sąd w wymiarze możliwym do ich realizacji. Podkreślił też, że decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy jest stosowana wobec wąskiej kategorii dłużników alimentacyjnych. A dokładnie tych wykazujących się szczególną uporczywością w utrudnianiu egzekucji oraz w uchylaniu się od współpracy z właściwymi organami. Sąd w Gdańsku rozpoznający skargę kierowcy nie kwestionował jego trudnej sytuacji życiowej. Wskazał jednakże, iż z woli ustawodawcy zaniechanie przez dłużnika alimentacyjnego współpracy z właściwymi organami prowadzi do uznania go za osobę uchylającą się od zobowiązań alimentacyjnych. I tym samym wyklucza skuteczne powoływanie się na trudną sytuację życiową.