Klientka Biedronki na nierównych schodach doznała obrażeń, ale nie dostała odszkodowania, gdyż sąd uznał, że odpowiada za nie spółdzielnia mieszkaniowa. Elżbieta S. robiła zakupy w sklepie w Busku-Zdroju. Po wyjściu szła schodami prowadzącymi do parkingu sklepowego. Panował tam półmrok. Niestety na ostatnim schodku kobieta potknęła się i upadła na stojący obok samochód, doznając obrażeń ciała. Z powodu kontuzji miała trzymiesięczną przerwę w pracy, musiała skorzystać z wielu porad lekarskich, poddać się zabiegom rehabilitacyjnym. Pozwała właściciela sklepu, domagając się 3 tys. zł odszkodowania i 12 tys. zł zadośćuczynienia za stres i przykrości. Sieć handlowa proponowała jej ugodowo 800 zł. Lokal sklepowy był wynajmowany od spółdzielni mieszkaniowej. W umowie najmu firma zobowiązała się wykonać m.in. remont schodów. Zrobiła to, ale niezgodnie z przepisami budowlanymi. Schody, na których potknęła się Elżbieta S., nie były równe pod względem wysokości i szerokości stopni oraz były wyszczerbione. To opinia biegłego, którą sądy obu instancji podzieliły. Sądy te zupełnie rozbieżnie orzekły o odpowiedzialności właściciela sklepu. W ocenie sądu rejonowego brak oświetlenia był współprzyczyną zdarzenia, za co odpowiada Biedronka jako posiadacz schodów – na podstawie umowy ze spółdzielnią. Sklep je sprzątał, a w zimie odśnieżał (choć być może spółdzielnia czasem też to robiła). Drugą i zasadniczą przyczyną zdarzenia był niewłaściwy remont schodów. Sklepowi można zatem zarzucić niedbalstwo. – Z najmu i zobowiązania się do wykonania robót budowlanych nie wynika, że to na pozwanym ciąży odpowiedzialność za utrzymanie w stanie należytym chodnika i schodów wokół sklepu – powiedział z kolei Sąd Okręgowy w Kielcach. – Nie tylko umowa, ale także żaden przepis nie nakłada na niego obowiązku dbania o chodnik i przylegające do niego schody, które prowadzą zresztą nie tylko do sklepu. Okoliczność, że pracownicy sklepu utrzymywali chodnik i schody w czystości, nie oznacza odpowiedzialności tej firmy za szkodę powstałą w związku z nieprawidłowym ich remontem. Sprawa nie podlega kasacji i poszkodowana kobieta rozważa pozwanie spółdzielni albo wniesienie skargi do Strasburga.