Legislacja

PIP w trosce o samozatrudnionych

7 marca 2007

Sejm uchwalił nową ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy. Maksymalne kary nakładane przez kontrolerów w postępowaniu mandatowym ustawodawca winduje ona pięciokrotnie, a przez sąd -sześciokrotnie. Nie dość tego. Tym, którzy już mają wyrok i mimo wszystko nie wypłacą zaległego wynagrodzenia, sąd karny wymierzy grzywnę, karę ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności. Teraz taki czyn kwalifikuje się do wykroczeń. Po raz pierwszy w orbicie zainteresowań inspekcji znajdą się podmioty inne niż pracodawcy. Kontrolerzy ocenią dokładnie, czy zapewniają oni zleceniobiorcom lub samozatrudnionym bezpieczne i higieniczne warunki pracy, wyposażają w odpowiednie środki ochrony itd. - Nowa ustawa jest napisana fatalnym językiem - mówi Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce Patulski-Orłowski. - Każe np. wykonawcom umów cywilnych poddawać się badaniom lekarskim i szkoleniom BHP. Z niejasnego, zmienianego art. 304 [1] kodeksu pracy wynika jednak, iż koszty ich przeprowadzenia poniosą sami zleceniobiorcy czy samozatrudnieni. Brakuje bowiem przepisów, które obciążałyby nimi zleceniodawców. Za zaniedbania w tym zakresie sąd ukarze grzywną wynoszącą nawet 30 tys. zł. Inspektorzy sprawdzą też, czy czasami nie wchodzi w grę zatrudnienie pracownicze. Nie zmienią się jednak zasady ścigania pozornego samozatrudnienia. Ustalenie istnienia stosunku pracy nadal pozostanie w kompetencji sądu. O wykrytych nieprawidłowościach inspektorzy będą jednak na bieżąco donosić do ZUS, urzędów kontroli skarbowej, policji, starosty itd.