Legislacja

Piraci drogowo masowo zdają egzaminy. To luka…

6 marca 2014

Brak kolejek w WORD-ach i dziurawe przepisy powodują, że piratom drogowym prościej jest seryjnie zdawać egzaminy po przekroczeniu limitu 24 punktów karnych, niż wydawać większe pieniądze na szkolenia zbijające tylko 6 punktów – komentuje “Dziennik Gazeta Prawna”. Dzisiaj, gdy w ośrodku egzaminowania nie ma zbyt wielu zdających, procedura w stosunku do piratów drogowych, która trwała nawet 2-3 miesiące skróciła się do 2-3 tygodni. Jak mówili dziennikarzom dyrektorzy WORD, z powodu braku chętnych w wielu ośrodkach możliwe jest zdawanie obu egzaminów w dniu zapisania się na nie. Po zdanym egzaminie kierowca ma czyste konto punktowe. Nie ma też żadnych ograniczeń - można w kółko tracić prawo jazdy i odzyskiwać je na nowo bez konsekwencji. - Niestety w każdych przepisach znajdzie się jakaś dziura - podsumowuje policjant ze śląskiej drogówki. O tej luce wie coraz więcej kierowców. Wychodzą oni z założenia, że w sytuacji gdy egzamin można zdać niemal od ręki, bez sensu jest zapisywanie się na droższe szkolenia w WORD (koszt 300-400 zł), które pozwalają na redukcję tylko 6 punktów. Efekty już widać. - Ruch na szkoleniach jest mniejszy o ok. 20 proc. rok do roku, choć różnica nie jest aż tak drastyczna jak w przypadku egzaminów - przyznaje Zdzisław Kot, dyrektor WORD w Białej Podlaskiej. Jego zdaniem należy pomyśleć o rozwiązaniach, które powstrzymają piratów przed seryjnym podchodzeniem do egzaminów, np. po którymś razie nałożyć czasowy zakaz.