Legislacja

Pojazdy nienormatywne po pierwszym czytaniu

25 czerwca 2011

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk 4223) odbyło się na 94 posiedzeniu Sejmu w dniu 8 czerwca br. Na zadane przez posłów pytania, oświadczenia i wątpliwości odpowiadał sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz.

 

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz mówił: - Powtarza się motyw: dlaczego tak późno. Ustawa, a raczej jej projekt, jest efektem pracy zespołu powołanego przy ministerstwie, gdzie prym jako składający wnioski merytoryczne wiedli przewoźnicy. To jest ustawa dla nich. Mówienie, że tak późno... Poseł Piechociński bardzo słusznie powiedział, że w tej ustawie nie ma miejsca na politykę, jednak gdy chodzi o moment jej wejścia, to niestety o politykę zahaczamy.

- Taka inicjatywa już była w poprzedniej kadencji i nie znalazła uznania koalicji rządzącej w Wysokiej Izbie, w związku z tym myśmy się nad tym pochylili. Do tej pory pracowaliśmy z przewoźnikami, dlatego że materia jest strasznie skomplikowana. Proszę sobie wyobrazić, ile jest potencjalnych parametrów i sposobów godzenia się, niegodzenia się, pobierania opłat, odwołań. To jest wbrew pozorom dość skomplikowana ustawa, w związku z tym trochę się nam zeszło z przewoźnikami, co bardzo istotne - podkreślam to jeszcze raz - bo to jest dla nich dojście do kompromisu. Chciałem to słowo sobie zostawić na później, gdyż np. pan poseł Szlachta pytał, dlaczego niektóre rozwiązania nie znalazły uznania, między innymi proponowane przez związek pracodawców drogowych, konkretnie z Piły. To jest efekt kompromisu - dodał T. Jarmuziewicz

- Oczywiście jesteśmy otwarci w czasie prac komisji na to, aby powrócić do tych przedłożeń, które były wprost oczekiwane przez przewoźników, a wyewoluowały w jakąś kompromisową formę i znalazły się w projekcie. Nie uchylamy się, panie pośle, możemy wrócić do propozycji, które złożyli przewoźnicy, i przedyskutować to. Nie zawsze jest to możliwe legislacyjnie, w związku z tym często było tak, że przewoźnicy dostali nie do końca to, co chcieli, ale uważają - pozwalam sobie powiedzieć to w imieniu przewoźników, bo się w końcu pod tym podpisali - że mamy ustawę, która zadawala i stronę zarządzającą drogami, bo tak naprawdę rządzących nie ma, i przewoźników. Bo tu chodzi o budowanie relacji pomiędzy tymi dwiema stronami - informował Sekretarz Stanu.