Jak relacjonują dziennikarze programu “Prosto z Polski” - przy zielonym świetle został potrącony przez samochód. Teraz musi zapłacić dwa tysiące złotych, za odholowanie jego rozbitego roweru i trzymanie go na parkingu przez pół roku. Rachunek wystawiła stołeczna straż miejska, która nic nie robi sobie z faktu, że właściciel roweru tuż po wypadku się go zrzekł. –Wyskoczyłem z siedzenia do góry i spadłem prawie na środek jezdni – opowiadał zdarzenie poszkodowany. Po wypadku czekało go leczenie i dwa miesiące rehabilitacji. Jak sam przyznaje, nie zastanawiał się, co się stało z pojazdem, na którym jechał. Pół roku później otrzymał wezwanie do zapłaty na kwotę prawie dwóch tysięcy złotych. Rachunek jest i jest spór, który musi teraz rozstrzygnąć sąd.