Legislacja

Przyczyny tzw. turystyki egzaminacyjnej

19 lipca 2010

Za naszą południową granicą egzaminy na prawo jazdy za pierwszym razem zdaje większość kursantów, co m.in. podkreślają firmy proponujące Polakom egzaminacyjną turystykę do Czech - informuje "Polska The Times". W 2009 r. tam zdawalność sięga ponad 90 proc. U nas bywa różnie. W Katowicach to 37 proc., ale w innych rejonach kraju nawet 24-27 proc. Są tacy, którym nie udaje się przejść części praktycznej nawet po kilkunastu podejściach. Zastanówmy się dlaczego tak się dzieje, skąd tak wielka różnica w statystykach zdawalności? Dlaczego tak się dzieje? Dla Janusza Kuwaka wicedyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach sprawa jest prosta. - Nasze normy wcale nie są wyśrubowane. Niestety, szukając kursu, nadal sugerujemy się głównie ceną, a nie jakością oferowanych usług. Zdarzają się oferty nawet za 800 zł, ale wtedy godzina jazdy zamiast 60 minut trwa np. 30-45. - mówi Kuwak. Przypomina, że jeszcze niedawno do nas po prawa jazdy przyjeżdżali Niemcy z dawnego NRD. U siebie uprawnienia stracili za jazdę pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Aby po odbyciu kary je odzyskać, musieliby zdać w Niemczech tzw. idiotentest. – Badany jest m.in. refleks i inteligencja. Normy są specjalnie wyśrubowane. Dzięki temu Niemcy nie mają problemu z pijakami i narkomanami na drogach - podkreśla wiceszef katowickiego WORD. Dorota Havlíková, rzeczniczka Urzędu Miasta w Czeskim Cieszynie, wyjaśnia, że u nich kursant po zakończonej nauce (kurs trwa 39 godzin, z czego 28 to jazdy po ulicach) zdaje egzamin pod okiem... pracownika urzędu miejskiego z wydziału komunikacji, a nie jak u nas egzaminatora WORD. - Nie ma takiego odsiewu, jak w Polsce. Ale i tak przecież trzeba nauczyć się teorii, czyli czeskich przepisów, które mogą różnić się w niektórych paragrafach od polskich. I zdać egzamin w obecności czeskiego instruktora - mówi Havlíková.

Słowa kluczowe Czechy egzamin na prawo jazdy