Za jazdę pod wpływem alkoholu czy za przekroczenie prędkości kierowca samochodu i rowerzysta odpowiadają identycznie, bo stwarzają na drodze podobne zagrożenie. A już przy innych wykroczeniach? Kierowca z komórką w dłoni może zapłacić mandat, rowerzysta zaś może rozmawiać do woli, bo jak się okazuje kodeks drogowy sam sobie przeczy – komentuje lubelska “Gazeta Wyborcza”. Przepisy kodeksu drogowego stanowią: rozmawiać przez telefon w czasie jazdy nie może osoba kierująca pojazdem. Warto podkreślić, że te same przepisy dotyczą kierowcy samochodu, a nawet woźnicy prowadzącego zaprzęg konny. Z rowerzystami jest już jednak zupełnie inaczej – czytamy dalej w dzienniku. Choć policjanci nie mają wątpliwości - Definicja pojazdu jest dość szeroka a co za tym idzie pojazdem jest także rower - mówi Arkadiusz Kalita z lubelskiej drogówki. Wydawać by się więc mogło, że sprawa jest oczywista: przepisy dotyczą także rowerzysty na którego można nałożyć mandat - To jest bardziej skomplikowane - wyjaśnia od razu Kalita i dodaje, że chodzi o inny przepis tego samego kodeksu drogowego - Zgodnie z nim rowerzysta musi mieć na kierownicy tylko jedną rękę, a w drugiej może trzymać coś zupełnie innego. Może to być reklamówka, ale równie dobrze baton którego rowerzysta zaraz zje, a nawet telefon komórkowy - tłumaczy policjant. Policjanci bezradnie rozkładają ręce, bo kodeks, który karze im karać za rozmawianie przez telefon w czasie jazdy, jednocześnie tego zabrania.