Legislacja

Sąd Najwyższy: o włamaniu do otwartego auta

1 listopada 2012

dbcf815b1f96d8adf0cc92cba9129dd6ec817960

(Fot.: PD@N 445-36)

Na parking pod Centrum Handlowym “Trzy Stawy” w Katowicach przyszedł złodziej - Michał K. Miał przy sobie skaner częstotliwości, na których pracują różne urządzenia elektroniczne, w tym piloty do centralnych zamków samochodów - relacjonuje “Gazeta Wyborcza”. I dalej czytamy: gdy Iwona P. zamykała swoje porche cayenne nie sprawdziła klamki. Po powrocie, stwierdziła, że pojazd jest otwarty, a z wnętrza zniknęły: skórzana kurtka, tysiąc euro i mpaktowy aparat fotograficzny Canon. Złodziej postawiony przed Sądem Rejonowym Katowice Wschód przyznał się do winy. Dlaczego więc sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego? Dziennikarze wyjaśniają: trzeba pamiętać, że w kodeksie karnym mamy dwa różne przestępstwa: kradzież i kradzież z włamaniem. Z czym mieliśmy do czynienia w tym wypadku, skoro auto nie zostało zamknięte? O rozwikłanie tej kwestii sąd w Katowicach poprosił Sąd Najwyższy. Sędzia SN Wiesław Kozielewicz odmówił odpowiedzi, bo “od zawsze (a co najmniej od 1953 roku) wiadomo, że włamanie wiąże się z pokonaniem jakiejś przeszkody, czy to będzie zamek, szyba, czy cokolwiek podobnego. Przeszkoda musi być. A w tej sprawie żadnej przeszkody nie było, sprawca sam uniemożliwił jej założenie.Odpowiedzialność za kradzież z włamaniem jest surowsza, niż za zwykłą kradzież, a metody przestępcze stają się coraz bardziej wyrafinowane”. Sędzia Kozielewicz zastanawiał się, jak na wyzwania współczesności odpowiedzieć powinno prawo. Może - jak przed II wojną - zostawić w kodeksie tylko przestępstwo kradzieży i zróżnicować odpowiedzialność za formy jego popełnienia? A może wrócić do wykreślonego z kodeksu w 1998 r. przestępstwa kradzieży zuchwałej? I czy w ogóle kradzież z włamaniem jest kodeksie potrzebne, skoro - mówił sędzia - "nie ma zabezpieczeń, których nie można pokonać, to wyścig, który nie ma mety".