Legislacja

Strefa ruchu jest i... nic dalej

19 sierpnia 2011

Znak STREFA RUCHU był jednym z niecierpliwie oczekiwany, zaczął obowiązywać prawie rok temu (wrzesień 2010) i dalej, dalej nic. Miał zmniejszyć samowolę kierowców panoszących się na osiedlowych uliczkach i sklepowych parkingach. Niestety zobowiązani do ich ustawienia - zarządcy - nie korzystają z nadanego im ustawą prawa. Nowelizacja ustawy - Prawo o ruchu drogowym, rozszerza stosowanie przepisów ruchu drogowego na tzw. drogi wewnętrzne (uliczki osiedlowe, parkingi przed hipermarketami). Tam, gdzie zostaną postawione znaki "Strefa ruchu", strażnicy i policjanci mają możliwość wypisania mandatu za łamanie przepisów ruchu drogowego. Pierwsze takie znaki pojawiły się na parkingach przy marketach. - Wiemy oczywiście, że "strefy ruchu" już obowiązują na takich parkingach - mówi Mariola Ostaszewska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Ale odwiedzamy je z taką samą częstotliwością, jak przed ustawieniem tych znaków. I dodaje: - Ale muszę przyznać, że teraz łatwiej jest nam podejmować interwencje, bo dzięki "strefie ruchu" możemy skuteczniej karać kierowców, zwłaszcza tych, którzy parkują w miejscu przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych. A co zarządcy spółdzielni lub wspólnot mieszkaniowych, niestety nie podejmują działań. Po pierwsze wiąże się to z oznakowaniem terenu we własnym zakresie i na swój koszt. Wjazd do strefy ruchu trzeba bowiem oznaczyć białą tablicą z napisem "Strefa ruchu" oraz symbolem auta. Widoczny musi być również wyjazd. Najważniejszy jednak problem związany jest z tym, że w "strefie ruchu" można zostawić auto tylko w miejscach do tego przeznaczonym, czyli na parkingach. A tych, jak wiadomo jest za mało. - Czasami ludzie są zmuszeni parkować w takich miejscach, gdzie normalnie byłoby to zabronione. Nie chcemy narażać ich na mandaty – komentują prezesi i zarządcy osiedli. A co producenci znaków drogowych - wygląda więc na to, że producenci znaków drogowych nie mogą liczyć na duży zarobek. - Mieliśmy już kilka sygnałów zainteresowania ze strony spółdzielni, ale z produkcją jeszcze nie ruszyliśmy - powiedział Mariusz Szymański z lubelskiej firmy Ikom.