Legislacja

…w Polsce nie ma chyba bardziej restrykcyjnego egzaminu

13 stycznia 2015

Dziennik “Rzeczpospolita” analizuje uwarunkowania prowadzące do otrzymania uprawnień do kierowania pojazdów w Polsce i konkluduje: “Trudno mieć więc wątpliwość, że stworzono system patologiczny, nie dla ludzi, nastawiony na maksymalne utrudnianie zdobywania uprawnień. A jego skutkiem ubocznym są właśnie rzesze kierowców bez prawa jazdy, których nierozsądne państwo wepchnęło na drogę łamania prawa. I żaden kolejny rządowy pełnomocnik bez zasadniczych zmian systemowych sprawy nie załatwi.” Swoją ocenę systemu szkolenia i egzaminowania dziennikarze uzasadniają szczegółowo. Przywołują statystykę kierowców uczestników ruchu drogowego, nigdy nie posiadających prawa jazdy. Czyli - jak piszą - nonszalancko łamiących prawo, a jednocześnie bardzo łagodnie karanych za taką postawę (500 zł grzywny). Nadto wskazują, iż niskie jest także prawdopodobieństwo zatrzymania do kontroli drogowej. Co daje lata jazdy bez uprawnień. Za zdecydowanie rozstrzygający czynnik dziennikarze uznają: “wprowadzenie utrudnień przy zdawaniu egzaminu teoretycznego na prawo jazdy. W tej chwili w Polsce chyba nie ma bardziej restrykcyjnego egzaminu. Obecnie kandydat na kierowcę musi zdobyć minimum 68 punktów na 74 możliwe (90 proc.).” I to jeszcze nie wszystko: “Dodatkowo sam system egzaminacyjny jest patologiczny. Za każdy egzamin trzeba płacić nie do budżetu, ale ośrodkom, które egzaminy przeprowadzają. Oczywiste jest, że w ich najlepszym interesie leży, by egzaminów było jak najwięcej.” Dalej trafiamy na porównanie, iż w Polsce egzamin przy pierwszej próbie zdaje 35 proc. kandydatów na kierowców. Dla porównania w Wielkiej Brytanii 50%, a w ust. 75%.

I jeszcze raz konkluzja analizy: “żaden kolejny rządowy pełnomocnik bez zasadniczych zmian systemowych sprawy nie załatwi.”