(240-3)
Zielone strzałki, umożliwiające skręt w prawo na czerwonym świetle, po cichu znikają z krakowskich skrzyżowań. ZDiK likwiduje je przy okazji przeprowadzanych remontów – donosi “Gazeta Wyborcza Kraków”. Zdaniem wielu kierowców na krakowskich skrzyżowaniach nie wykorzystuje się możliwości, jakie stwarza tzw. zielona strzałka. - Zielone strzałki są usuwane - zgodnie z wymogami Unii Europejskiej. Zlikwidowano już zielone strzałki starego typu, tzw. blaszki, teraz przyszła kolej na strzałki zapalające się, ale nielikwidujące kolizyjności przejazdu. Zarząd Dróg i Komunikacji, decydujący o większości dróg w naszym mieście, usuwa je podczas remontów i prac konserwacyjnych. - Nie robimy tego na gwałt, mamy czas do końca 2008 r. - wyjaśnia rzecznik ZDiK Filomena Serwin. Tłumaczy, że jest to efekt obecnych przepisów, mających dostosować polskie drogi do standardów unijnych. - Wcale się to nam nie uśmiecha, ale musimy trzymać się prawa. Przy obecnym stanie dróg w Krakowie zmniejsza to ich przepustowość - zdradza Serwin. Półoficjalnie dodaje, że liczy na to, iż zanim znikną wszystkie strzałki, Ministerstwo Infrastruktury zmieni przepisy i korzystne dla kierowców rozwiązanie zostanie. Wszystko wskazuje jednak na to, że Ministerstwo Infrastruktury nie zlikwiduje ostatecznie zielonych strzałek. Sprawa rozbija się o interpretacje przepisów dotyczących warunkowego skrętu w prawo na czerwonym świetle. Obecnie strzałka dopuszcza skręt w prawo po spełnieniu pewnych warunków. Kierowca powinien się zachowywać dokładnie tak jak przed znakiem stop, tzn. zatrzymać się i dopiero później ruszyć, jeśli nie wchodzi to w kolizję z ruchem pieszych lub pojazdów jadących z uprzywilejowanego kierunku. Przepisy unijne dopuszczają zieloną strzałkę, ale tylko w trybie bezkolizyjnym, natomiast obecny warunkowy skręt w prawo jest wykluczony. Zatem zielone strzałki nie znikną z miejsc, gdzie prawoskręt na czerwonym świetle zapala się tylko wówczas, gdy kierowca może bezpiecznie wjechać na przejście, bo nie ma na nim pieszych ani nie zbliża się do niego inny samochód. Dotyczy to zarówno skrętu w prawo, jak i w lewo. - Można to osiągnąć na różne sposoby. Na przykład przebudować skrzyżowanie. Nie zawsze jednak jest miejsce na taką przebudowę - twierdzi dr Stanisław Gądek z Politechniki Krakowskiej. Wyjaśnia, że dodatkowe pasy czy kładki dla pieszych lub podziemne przejścia nie wszędzie można zmieścić. Jego zdaniem najłatwiej jest zmienić sygnalizację świetlną - to jednak wiąże się ze zmniejszeniem przepustowości skrzyżowań. Dlatego - według niego - najbardziej sensownym rozwiązaniem jest zainstalowanie przycisków do wzbudzania świateł dla pieszych. Wtedy zielona strzałka włączałaby się, gdy na przejściu nie byłoby pieszych.