Legislacja

„Wyeliminujmy pseudo szkoły” - dyskusja

19 marca 2011

a684a2a5763edf55d22016e22e9b3790d53eb853(Fot.: PD@N 381-69)

W numerze 389 tygodnika opublikowaliśmy wypowiedź naszego eksperta poświęconą jakości szkolenia, jakości usług oferowanych przez ośrodki szkolenia kierowców, swoją wypowiedź Jan Zasel zakończył apelem:

1) doprowadźmy do tego, ażeby nasze “szkoły podstawowe kierowców” prowadziły nauczanie na takim poziomie, który daje absolwentowi szanse kierowania samochodem sposób sprawny i bezpieczny; wyeliminujmy pseudo szkoły; tu jednak bieda w tym, że nie wiadomo do kogo zaadresować ten apel,

2) doprowadźmy do tego, ażeby zdawalność była tą tamą, która eliminuje kandydatów nie przygotowanych do kierowania samochodem we współczesnych warunkach ruchu.

Wydaje się, że adresatem tego apelu mogłoby być Ministerstwo Infrastruktury.

Poniżej kilka wypowiedzi naszych Czytelników, praktyków w dziedzinie szkolenia:

Kuba:Moim zdaniem, wystarczy zrobić dobry system egzaminowania, sprawdzający odpowiednio kandydatów na kierowców, jeżeli ktoś nie nauczy się niczego w marnej szkole. Ta, siłą rzeczy będzie musiała zniknąć z rynku, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie pójdzie wyrzucić pieniędzy w błoto. Zróbmy dobry system egzaminowania, a skończy się biadolenie na temat słabego poziomu nauczania, na rynek zrobi resztę. Rozumiem, że jeżeli obowiązujący system egzaminowania jest dobry, to wszystkie, lub przynajmniej większość osób, które teraz zdają egzaminy, są dobrze przygotowane do kierowania pojazdem, czyli szkoły, które ich uczyły wykonały swoją pracę przynajmniej zadowalająco??? Nie wyobrażam sobie, by egzaminator przepuścił kogokolwiek, kto nie powinien poruszać się samodzielnie po drogach? A może jednak nie jest wszystko OK?

Ryszard K.: Zabieram głos w sprawie już jako prawie były szkoleniowiec, albowiem nie stać mnie na to by dobrze szkolić za 900 zł. Jeśli chodzi o poziom szkolenia to nie jest tak, ze małe OSK szkolą byle jak. Byle jak szkolą te OSK, które wyceniają swoją pracę poniżej kosztów. Wg moich obliczeń dobrze zorganizowany kurs nie powinien być tańszy jak 1600-1800 zł. Kilkanaście razy publikowane były moje kalkulacje. Niestety wszystko po próżnicy, albowiem nie ma instrumentów, które piętnowały by te OSK, które zaniżają cenę. Jeśli chodzi o egzaminowanie to również nie jest prawda, że niska zdawalność jest wprost zależna od jakości szkolenia. Zdawalność zależna jest od kondycji finansowej WORD. Zgodnie z ustawą WORD jest instytucją, która osiąga dochody z tytułu przeprowadzania egzaminów państwowych oraz z tytułu innych szkoleń. Wiadomo, że najwięcej dochodów to wpływy z opłat za egzaminowanie. Również w ustawie prawo o ruchu drogowym napisano, że finansowanie WORD pochodzi z tych środków. Zatem Dyrektor WORD tak musi planować ilość egzaminów by nie popaść w długi. Kiedyś we współpracy z ekonomistami znającymi się na sprawach finansowania firm zrobiliśmy taką symulację kosztów utrzymania WORD. Dane łatwo można było uzyskać, albowiem można było wyliczyć jakie są koszty utrzymania budynków, oświetlenia, pracowników, samochodów itp. Na korytarzach wiszą ilości osób przystępujących do egzaminów i na jakie kategorie oraz, który to jest egzamin więc parę wizyt w WORD i można wyliczyć średni przychód z egzaminów. Również można było oszacować przychody z innych szkoleń. Mały wywiad i... wszystko jest wiadome. Z wyliczeń tych wyszło, że granica zdawalności leży pomiędzy 35 a 40%. Przy założeniu, że dziennie przystępuje do egzaminu średnio 180 osób na kat. B w tym 60 po raz pierwszy. Zmniejszenie ilości osób oczywiście powoduje, ze średnia zdawalność maleje. Taki poziom zdawalności daje w niektórych WORD bardzo minimalny zysk. I tu jest pies pogrzebany. Pozdrawiam

Janek z Warszawki: Szanowni Państwo jestem oburzony pisaniem bzdur i... polowaniem na czarownice, najprostsze rozwiązania są najlepsze, ale nie spodobają się nikomu ponieważ eliminacja złych OSK może nastąpić tylko poprzez wybór dokonany przez klienta odpowiedniego OSK, na początek po jaką cholerę wprowadzono zajęcia z pierwszej pomocy przedlekarskiej!!! W OSK to POWINNO BYĆ w PODSTAWÓWKACH, GIMNAZJACH itp.!!! a nie u mnie na sali podczas 4 godzinek bzdura!!! CENA EGZAMINU PAŃSTWOWEGO minimum 500,00 złotych wtedy kursant do byle kogo nie pójdzie bo egzamin trzeba zdać, wtedy kursant dokupi godzin bo te 30 godzin jazdy to dla wielu zbyt mało kiedyś miałem normalną cenę kursu i nie puszczałem na egzamin po prostu egzamin wewnętrzny był gorszy niż państwowy, obecnie cena byle jaka jakość szkolenia naprawdę uczciwa i wysoka tylko zaświadczenie się wystawia na koniec szkolenia czyli po 30 godzinach mówiąc ja bym dokupił tyle, a tyle mało kto dokupuje, a jakby egzamin kosztował wspomniane pieniądze to i efekt byłby inny bo by dokupił z pożytkiem dla siebie a także dla mnie. Pozdrawiam

Mirosław M.: Panie Janie tytuł bardzo trafny, tylko kto ma te "pseudo szkoły" wyeliminować. Czemu dla naszych biurokratów z Ministerstwa Infrastruktury rzeczy proste i oczywiste są tak trudne do odkrycia i tak:

1. WORDY powinny mieć budżet, który pozwoli im pełną działalność i nie będzie on powiązany z ilością osób egzaminowanych.

2. OSK ma posiadać salę (infrastrukturę) do wyłącznej dyspozycji i nie będzie "cudów" z rozpisywaniem zajęć teoretycznych kilkunastu OSK pod jednym adresem.

3. Cena minimalna na kursy, ma to bezpośrednie przełożenie na jakość w szkoleniu i BRD. Jak się okazało w nowej Ustawie, poszczególne grupy załatwiły swoje interesy i postarały się o określone zapisy (np. instruktor techniki jazdy nie musi być instruktorem nauki jazdy), niestety ta Ustawa nie poprawi jakości szkolenia. WORD-y, OSK, ODTJ powinny działać wspólnie dla poprawy jakości szkolenia i poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach, niestety każdy widzi tylko swój interes... kiedy to się zmieni?

PS. Niestety jakość szkolenia, nijak się ma do tzw. zdawalności, np. nasz ośrodek szerokim łukiem omijają młodzi panowie, bo tam trzeba chodzić na teorię, są ośrodki gdzie następnego dnia po zapisie jest jazda, wszyscy o tym wiedzą i to tolerują. Miasto 40.tys mieszkańców 23-OSK w 80% OSK nie ma żadnych zajęć teoretycznych...

Tomasz M.: Szanowni koledzy, problem leży zarówno jak to już zostało powiedziane w cenie egzaminu jak i w kwitologii OSK. PO CO NAM TE PAPIERY!!! I SPRZEDAWANIE ZAŚWIADCZEŃ, które i tak nic sobą nie reprezentują. Podnieśmy jak mówili już moi przedmówcy cenę egzaminu do 500 lub więcej złotych i likwidujmy obowiązek kursu na prawo jazdy zachowując założenia, że nie mając prawa jazdy można jeździć tylko w OSK pod nadzorem instruktora z uprawnieniami WTEDY ZNIKNĄ HANDLARZE ZAŚWIADCZENIAMI.

Rzetelny: Jak ma być dobrze skoro kilkanaście szkół nauki jazdy w Warszawie wystawiło swoje oferty w portalach (...) za 50% ceny z czego jeszcze 50% zabiera G. (...) np. kurs kosztuje 1400 zł, ofertę G. wystawia za 700 zł i z tej sumy zabiera jeszcze ośrodkowi 35 do 50% sumy czyli de facto kurs należy zorganizować za 455 lub 350 zł. Ilość sprzedanych ofert 300 szt. Pytam czy to jest uczciwe? E-learnig może być wsparciem do wykładów prowadzonych tradycyjnie, jednakże w tanich szkołach stał się faktem o jazdach wirtualnych jeszcze nie słyszałem, ale być może też już są faktem. Zaświadczenie za 350 zł??? Niezły biznes.

Dudzio: Prawda o szkoleniu kierowców jest też taka: Kandydat na instruktora jeszcze nie zrobi uprawnień, a już otwiera szkołę oczywiście z ceną 900 zł i zastrzeżeniem, że cena nie obejmuje teorii. W jednej sali zorganizowanych jest 25 szkół. Całe środowisko w mieście o tym wie organ nadzorujący też, że teorii tam nie ma. Mimo wszystko toleruje się to. Pieczątkę ratownika na karcie zajęć kupuje się po 5 zł za sztukę. To jak można mówić o prawidłowym szkoleniu? Inna bajka to ilość przejechanych godzin - 30 stanowczo za mało. Tym powinien zająć się ustawodawca. Zbyt łatwo można otworzyć ośrodek. To też powinien uregulować ustawodawca. Tak naprawdę każdy z ulicy może założyć ośrodek a potem produkować takie knoty jak niedouczony kierowca. Jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno o pieniądze. Często widzę instruktorów oznakowanych, który łamią przepisy BRD. To tak jakby złodziej uczył uczciwości. Nowe przepisy uchwalone są pod określone ośrodki.

Instruktor: Witam! Moi Drodzy Koledzy chcecie wiedzieć jak powinno wyglądać szkolenie kierowców? Moja propozycja jest taka: przychodzi kursant na kurs. Z osobą, która ma już prawo jazdy jakiś czas np. 5 lat. Razem odbywają część. teoretyczną. Uczymy się poruszać po drodze, kierować manewrów parkowania itd. Następnie OSK wystawia zaświadczenie, w którym zaznacza, że Kursant może jeździć po drogach z opiekunem, z którym się szkolił. Następnie może jeździć z nim i tylko z nim odpowiednio oznakowanym samochodem przez pół roku, może rok. Następnie wraca do mnie i szkolimy się przez 5 może 10 godzin i podchodzi do egzaminu państwowego. Jaka byłaby wtedy zdawalność??? Kto by na tym zarobił??? Uważacie wtedy, że byłoby więcej wypadków??? Niestety wszystko, co cię robi w tym kraju dla poprawy BRD to przykrywka dla osób, które mogą na tym zarobić! Róbcie, co chcenie panowie i tak nic to nie zmieni, ludzie dalej będą ginąć na drodze bo nikomu tak naprawdę szczerze nie zależy nad poprawą BRD tu tylko chodzi o kasę. Druga sprawa! To, zatrudniałem przez jakiś czas instruktora z 20 letnim doświadczeniem jako kierowca zawodowy na różne kat. pojazdów i wecie co??? Każdy wyjazd z kursantem kończył się uszkodzeniem pojazdu szkoleniowego. Gość zapinał się w pasy ponieważ twierdził, że jego bezpieczeństwo jest najważniejsze :) Dlatego wole zatrudnić młodego chłopaka z doświadczeniem mniejszym, ale przynajmniej sprawnego fizycznie i psychicznie, który zareaguje i nigdy nie doprowadzi do zagrożenia. Dlatego nie jest ważny staż szkoleniowy. Porostu, albo ktoś się do tego nadaję lub nie i tyle . Pozdrawiam

Tomasz M.: Witam ponownie Zgadzam się z "Instruktorem", że nie staż wskazuje kto jest lepszym instruktorem, a kto gorszym. Niejednokrotnie właśnie ten młody niezmanierowany instruktor jest o wiele lepszy od "doświadczonego" OSK prowadzę od kilkunastu lat i różne osoby zatrudniałem. Natomiast co do pasów to również je zapinam i śmieszą mnie instruktorzy kat. B, którym duma “instuktorzyny” nie pozwala na zapięcie pasów. (inne kategorie mają rzeczywiście uzasadnienie niezapinania pasów), ale może się mylę bo rzeczywiście leżąc w samochodzie szkoleniowym na miejscu przeznaczonym dla INSTRUKTORA NAUKI JAZDY może być niewygodnie w pasach.