
(512-3)
W Szczecinie rozpoczął się proces kierowcy, który skatował, a następnie utopił motocyklistę, bo “ten go zdenerwował” na drodze - donosi “Gazeta Wyborcza”. 20-letni Wiesław R. przypłacił życiem manewr na drodze, którym zdenerwował będącego pod wpływem alkoholu kierowcę 34-letniego Mateusza P. “Sprężynę”. Jak relacjonuje dziennik: “oskarżony zajechał 20-latkowi drogę, wyskoczył z samochodu i uderzył go pięścią w twarz. Gdy kierujący skuterem zaczął uciekać, dogonił gosamochodem, ponownie zajechał drogę i zażądał, aby wrócili na miejsce pierwszego zdarzenia. Tam kolejny raz zajechał mu drogę. Wyjął z bagażnika 50-centymetrowy stalowy przecinak i terroryzując nim swoją ofiarę, zażądał, aby mężczyzna zdjął kask. Kiedy ten wykonał polecenie, z całej siły uderzył go przecinakiem w głowę. 20-latek upadł na pobocze. Napastnik kazał mu oddać portfel z pieniędzmi i komórkę. Wiesław R. zdążył jeszcze wyjąć z telefonu kartę, którą schował w skuterze. Przerażony rozwojem sytuacji oddał bandycie portfel i telefon. Wtedy Mateusz P. kazał mu ukryć skuter w krzakach. Chwilę potem zaciągnął napadniętego mężczyznę do bagażnika samochodu. Zawiózł go nad jezioro i okładając przecinakiem po głowie, zaciągnął do wody (zadał łącznie 14 ciosów). Ofiara tej zbrodni mogła przeżyć, choć biegli stwierdzili pęknięcia czaszki. Przyczyną śmierci było utonięcie.” Sprawcę oskarżono o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Prokurator powołuje się na uchwałę Sądu Najwyższego z 2007 r. precyzującą to pojęcie prawne, za którym kryją się cierpienia ofiar zbrodni. Mateusz P. jest zdrowy psychicznie i ma intelekt mieszczący się w normie. Stwierdzono u niego osobowość dyssocjalną zwaną kiedyś "obłędem moralnym". Grozi mu kara dożywocia. Podczas przesłuchania miał wyjaśniać, że jadący na skuterze mężczyzna zajechał mu drogę - mówił prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy Prokuratury okręgowej w Szczecinie.