News tygodnia

Sprawdź, czy twoje dziecko jest gotowe być kierowcą?

6 kwietnia 2008

Przemek Łucjan (redakcja dziennika “Polska”): Rodzice mówią: nasz syn nie pamięta o wyrzuceniu śmieci, a więc jest nieodpowiedzialny i nie można dać mu kluczyków.
- Ida Leśnikowska-Matusiak (pedagog z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Warszawie i Instytutu Transportu Samochodowego): To, czy dziecko wynosi śmieci, czy sprząta pokój, nie przekłada się na jego predyspozycje jako kierowcy. Ważne jest, czy zachowuje się rozważnie, czy nie ma skłonności do zachowań ryzykownych. Zwróćmy uwagę, czy umie współpracować, ustępować i jaki ma stosunek do zasad: zakazów i nakazów. Zarówno tych, jakie ustaliliśmy w domu, jak i obowiązujących w szkole. Dobrym sposobem jest obserwowanie, jak zachowuje się, jeżdżąc na rowerze. Jeśli szaleje, nie zwraca uwagi na pieszych i jeździ jak przysłowiowy wariat, pewnie przeniesie takie zachowania za kierownicę.
Przemek Łucyjan: Co możemy zrobić, by był bardziej rozważny i odpowiedzialny na drodze?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Ważny jest przykład. Jeżeli ojciec szaleje: wyprzedza na trzeciego i przekracza dwukrotnie dozwoloną prędkość, jego syn nie będzie jechał spokojnie. Małe dzieci zazwyczaj same intuicyjnie czują, jak powinny się zachowywać, jak unikać zagrożeń. Starajmy się więc, by nie straciły tej umiejętności, obserwując rodziców. Ważne są również z pozoru błahe sprawy, jak zapinanie pasów czy wożenie dziecka w foteliku. Sami z lenistwa często tego nie robimy, zwłaszcza gdy mamy podjechać tylko kawałek. Musimy jednak pamiętać, że dziecko nas obserwuje, by potem naśladować. Tymczasem wypadek może nam się przydarzyć nawet kilka metrów od domu i zapięte pasy czy fotelik mogą uratować nam życie.
Przemek Łucyjan: Czy rodzic powinien sam uczyć dziecko prowadzić?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Jeśli chodzi o teorię, tak. Jednak w przypadku praktyki lepiej zdać się na specjalistów. Wiele ośrodków udostępnia swoje place manewrowe już nawet 13-latkom. Jest więc dobry sposób, aby już w tym wieku dziecko oswoić z technicznymi aspektami prowadzenia samochodu i z zasadami ruchu. Dlatego jeśli zależy nam na jego bezpieczeństwie, a ono  interesuje się samochodami, można zapisać je na jazdy pod okiem fachowca.
Przemek Łucyjan: Czy powinniśmy od razu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy pozwalać nastolatkowi samemu jeździć po mieście?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Raczej nie. Choć będzie chciał za wszelką cenę wyrwać się spod naszej kontroli. Musimy mu jednak wytłumaczyć, że kurs trwa zaledwie kilka tygodni i uczy podstaw, natomiast w ruchu drogowym ważne jest doświadczenie. Poświęćmy nasz czas, aby pojeździć z nim po mieście, wyjechać na trasę, towarzyszyć w różnych warunkach pogodowych, np. na mokrej nawierzchni. Jeśli będzie chciał jechać z kolegami, postarajmy się, aby towarzyszył mu bardziej doświadczony kierowca. Potem dopiero pozwólmy mu samodzielnie wyjeżdżać w krótkie trasy. To powinien być proces stopniowy. Młodzi ludzie są dobrymi kierowcami, o ile wiedzą, że nie pedał gazu jest najważniejszą częścią auta.
Przemek Łucyjan: A gdy przydarzy się pierwsza stłuczka?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Sami powinniśmy zachować spokój. Jest to jednak moment, w którym konieczna jest refleksja i rozmowa. Prawdopodobnie nasze dziecko poczuło się zbyt pewnie za kierownicą. Musi mieć świadomość, że miało szczęście. Dajmy mu do zrozumienia, jak niewiele trzeba, by na drodze doszło do nieszczęścia. Niech wyciągnie wnioski na przyszłość. Obecnie niskie ceny używanych samochodów sprawiają, że coraz więcej młodych ludzi ma własne auto od razu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy. Tani, kilkunastoletni samochód jest dużo mniej bezpieczny od nowszych modeli. Może też inaczej zachowywać się na drodze niż auto, na którym nastolatek kończył kurs.