Przegląd prasy

A na drogach pijani kierowcy! Nr 297

11 maja 2009

Pijani udawali potrąconych przez samochód - Pijani mieszkańcy Biskupca Pomorskiego postanowili uczcić urodziny jednego z nich... fałszywym alarmem na policję i pogotowie. W niecodzienny sposób postanowili obchodzić urodziny trzej mieszkańcy gminy Biskupiec. Artur K. powiadomił służby ratunkowe o wypadku, w którym mieli ucierpieć jego dwaj kompani. W rzeczywistości, do żadnego wypadku nie doszło. Mający 3,5 promila alkoholu w organizmie 29-latek i jego koledzy chcieli po prostu zobaczyć na radiowozie i karetce pogotowia migające koguty. Niebawem cała trójka odpowie przed sądem. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Oficer dyżurny policji w Nowym Mieście Lubawskim został powiadomiony przez 29-letniego mieszkańca Biskupca Pomorskiego o wypadku. Ze zgłoszenia wynikało, że na ulicy Szkolnej w Biskupcu Pomorskim, 29-letni Jacek K. oraz o rok starszy Grzegorz L. zostali potrąceni przez samochód. Jak ustalili później policjanci, w rzeczywistości do żadnego wypadku nie doszło. Artur K. tego dnia obchodził swoje urodziny. Kiedy na imprezie powiało nudą, panowie postanowili w dość nietypowy sposób ją uatrakcyjnić. Artur K. wezwał policję, a jego kompletnie pijani kompani mający od 3,4 do 3,6 promila alkoholu w organizmie położyli się na ulicy czekając na przyjazd funkcjonariuszy i pogotowia. Podejrzenia policjantów i ratowników medycznych wzbudził brak obrażeń na ciele rzekomo potrąconych mężczyzn. W końcu solenizant i jego towarzysze przyznali się, że chcieli tylko zobaczyć migające światła na dachu policyjnego radiowozu i karetki pogotowia. Teraz cała trójka odpowie przed sądem za wywołanie fałszywego alarmu. Kodeks wykroczeń przewiduje za ten czyn karę do 30 dni aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych. Sąd może również orzec do 1000 złotych nawiązki.
Po pijaku spadła z kradzionego roweru- W środku nocy mokotowski patrol zauważył rowerzystkę. Ta niespodziewanie straciła równowagę i przewróciła się na chodnik. Policjanci chcieli pomóc 38-letniej Ewie H.. Kobiecie nic się nie stało. Okazało się, że jest pijana. Miała w organizmie blisko 2 promile procentów. Po kontroli okazało się także, że rower, którym jechała widnieje w policyjnej bazie jako kradziony. Pożyczyła go kilka minut wcześnie od nowo poznanego znajomego w restauracji. Tam razem spożywali alkohol, a potem za zgodą właściciela chciała nim wrócić do domu. Kobieta usłyszała już zarzut kierowania rowerem w stanie nietrzeźwym. Policjanci wyjaśnią także, w jaki sposób rower znalazł się w rękach jej i nowopoznanego znajomego.

Słowa kluczowe alkohol pijani kierowcy