Przegląd prasy

Andrzej Markowski: Szkolący musi mieć szacunek do siebie samego

27 listopada 2015

c7366b644e2d6d4bc91e5c07f9bbbd2dc220d28e

Dr Andrzej Markowski, psycholog transportu.

(529-77 fot. jola michasiewicz)

Prezes Zarządu Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym - Bożenna Chlabicz o rozmowę poprosiła Andrzeja Markowskiego - psychologa transportu. Dodajmy - nominowanego do nagrody Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2015 w kategorii OSOBA ROKU. Poniżej publikujemy fragment tego interesującego wywiadu. Niecierpliwie czekamy na jego pełną treść, tę znajdziemy w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego PRAWO JAZDY.

Rozmowa z Andrzejem Markowskim, psychologiem transportu (fragmenty)

- Czy podziela Pan opinię, że polscy kierowcy są wyjątkowo źli - niesubordynowani, aroganccy, niezdyscyplinowani?

- (...) Zachowanie człowieka zależy od tego, jak dalece na nasze decyzje wpływa cienka, pokrywająca naturę powłoczka, którą nazywamy kulturą. Co jest ważne w ruchu drogowym? Mylący jest model, który mówi, że to jest to trójkąt: kierowca – pojazd – droga. Wynikałoby z tego, że lepiej wytresowany kierowca, bezpieczniejsze pojazdy i lepsze drogi to w efekcie mniej wypadków. Tak się nie dzieje. Ruch drogowy jest ciągle odnawiającą się, ciągle nową relacją między uczestnikami. Fakt, że połowa pieszych w Europie ginie na naszych drogach, nie wynika z tego, że przejść dla pieszych jest za mało. Patologiczna jest relacja między kierowcą, który chce zdążyć przejechać przed pieszym wymuszającym pierwszeństwo, niesygnalizującym chęci wejścia na przejście, ale wkraczającym wprost przed rozpędzony pojazd. Ta chęć rywalizacji jest cechą dominującą w naszym zachowaniu w ruchu drogowym, co oznacza, że mamy stosunkowo niską samoocenę. Potwierdzają to wszystkie badania, w tym europejskie VINCI, które wykazało, że sami siebie oceniamy jako tandetnych i marnych kierowców. Gdzieś się musimy dowartościować. No, gdzie? W ruchu drogowym.

(...)

- Czy potrafimy podpowiedzieć instruktorom, wykładowcom, egzaminatorom, a nawet policjantom, jak pracować z kandydatem na kierowcę, żeby było bezpieczniej na drogach?

- W szkołach nauki jazdy? Żeby ta praca przynosiła pozytywny efekt, szkolący musi mieć szacunek do siebie samego i nie okłamywać się. Trzeba sobie powiedzieć: “Ja - instruktor, ja – wykładowca, muszę spełnić określone warunki. Określić, jaki jestem naprawdę i dlaczego zajmuję się szkoleniem innych.” Bardzo często chodzi wyłącznie o “kasę”, chociaż nie to jest najgorsze. Naprawdę źle jest wtedy, kiedy ja, instruktor, chcę siebie dowartościować w relacji z kursantem. W każdej innej sytuacji jestem maleńki, ale wobec ucznia, kursanta staję się najważniejszy. Bardzo często spotykam się z takimi ludźmi. Takie lustro przed instruktorem jest konieczne.

To po pierwsze. Po drugie – szkoleniowiec powinien mieć sensowny plan i wiedzieć, co chce osiągnąć z kandydatem X czy kandydatką Y. Proces edukacji musi być indywidualizowany, co wymaga od instruktora ogromnej wiedzy o mechanizmach zachowania człowieka, czyli pewnej wiedzy psychologicznej. Część ludzi rodzi się z umiejętnością współpracy z innymi, ze zdolnością zrozumienia ich, ale to są wyjątki. Pozostali instruktorzy muszą włożyć bardzo wiele ciężkiej pracy, by działać w sposób efektywny. Jeżeli tego nie zrobią, to nauczą tylko przepisów i umiejętności kręcenia “fajerą”.

(...)