

Andrzej Palczyński, pracownik WORD w Pile
(518-27-28 fot. jola michasiewicz)
Interesuje mnie problem związany z sygnalizatorami świetlnymi sterowanymi przez radar światłami dla pojazdów a dla pieszych przez przycisk na terenach zabudowanych. Taki sygnalizator ustawiany jest najczęściej przy przejściu dla pieszych, gdy droga jest prostym długim odcinkiem gdzie pojazdy rozpędzają się. Na takich odcinkach drogi kierujący pojazdami przeważnie chcą przyspieszyć, zwiększają prędkość i niejednokrotnie ją przekraczają. Wiem, że łamią przez to prawo - popelniając wykroczenie. Sądzę, że nadzór dróg chcąc zapewnić bezpieczeństwo ruchu drogowego kieruje się też przy tym wielkością grzywien, jakie może dostać kierujący, który zwiększył prędkość o 20 km/godz. - to grozi mandat do 100 zł, natomiast gdy jeszcze pojazd wjedzie za sygnalizator, który będzie nadawał czerwone światło, mandat kierującemu będzie podwyższony o 500 zł. To prawda, kierujący jadąc taką drogą jest informowany o pomiarze radarowym prędkości i w bardzo znacznej liczbie przypadków kierujący dostosowują swoją prędkość do wartości zgodnej z przepisami. Lecz pozostała grupa kierujących dojeżdżając do takiego sygnalizatora powodują, swoją prędkością, nagłą zmianę świateł z “zielonego” na “czerwony” dla pojazdów, co powoduje gwałtowne hamowanie przed sygnalizatorem, a zarazem przed przejściem dla pieszych. Przez przejście dla pieszych nikt nie przechodzi, bo zmiana świateł była tylko po to, aby pojazd zwolnił lub zatrzymał się. Kierujący “dowiaduje się”, że ten sygnalizator sterowany jest przez radar pojazdem nadjeżdżającym i niezależnie od tego czy są piesi czy ich nie ma. Gdy sytuacja powtarza się kilkakrotnie kierowca przyzwyczaja się do zmiany świateł z “zielonego” na “czerwony” przy jego większej prędkości. Przestaje reagować i przejeżdża na czerwonym sygnale.
W czy jest problem, który ja widzę? Kierowcy, jak pisałem powyżej, nie zawsze stosują się do jazdy pojazdem z prędkością zgodną z przepisami. Przed przejściami dla pieszych, gdy instalowane są takie sygnalizatory świetlne z zainstalowanym elementem radarowym wysterowanym na pas ruchu nadjeżdżającego, który w bardzo szybki sposób zmienia światło z zielonego dla pojazdów na czerwone i zatrzymuje “spieszący” się pojazd. Sygnalizację można jeszcze zmienić z światła czerwonego na zielone dla ruchu pieszego przez włącznik - przycisk. Przez jakiś okres kierowcy zwalniają, widząc światło czerwone, ale gdy kilkakrotnie podjeżdżają i nie ma żadnego pieszego zaczynają przejeżdżać na czerwonym. Następna próba to przejazd bez zatrzymania lub zwolnienia, bo sądzą, że to jest ze względu na ich prędkość. Do tragedii jest już bardzo blisko, w przypadku gdy jest ciemno pieszy włączy światło zielone dla siebie a kierowca (zbliżając się do przejścia) uzna, że światło czerwone jakie ma zapalone to wynik jego szybkiej jazdy a nie zawsze można dostrzec w mroku pieszego ubranego na szaro.
Lepiej nie myśleć co się stanie. Mam pytanie czy nie ma lepszych metod lub sposobów na zmniejszenie prędkości pojazdów przez “jurnych” kierowców jak ryzykowanie zdrowiem lub życiem pieszych? Czy takie światła są zgodne z przepisami i zasadami BRD, może są ale nie są zgodne ze zdrowym rozsądkiem? Po tragedii nie będzie nikt, poza kierowcą, winny, ale czy na pewno - choć moralnie lub przez brak wyobraźni? Każdy będzie mówił “przecież ja starałem się - wstawiłem sygnalizator powodujący włączenie światła czerwonego przy zwiększonej prędkości pojazdu”, ale czy to było dobre i właściwe?
Wg mnie nie powinno łączyć się przejść dla pieszych z miejscami wymuszającymi wolniejszą jazdę pojazdów.
Andrzej Palczyński