Przegląd prasy

Apel w sprawie szkolenia kierowców

19 września 2011

Śląska policja apeluje do ośrodków nauki jazdy, by kładły większy nacisk na szkoleniekierowców. Pytanie, czy posiadacze osobówek nie są na drogach bez winy? - Gdyby nie kierowcy tirów, przy zwężeniach panowałby chaos i dochodziłoby do bijatyk - odpowiada kierowca ciężarówki. Czytamy na łamach “Gazety pl Katowice”. Czyli dyskusja o tym, czy większe zagrożenie na drodze powodują kierowcy tirów, czy aut osobowych trwa i jak to komentują dziennikarze - przypomina dysputę o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niewątpliwie z szoferki osiemnastokołowej ciężarówki widać lepiej. Pytanie tylko, czy wszystko? Policja wobec statystyk wydarzeń na drogach województwa bije na alarm: kierowcy tirów i autobusów powodują coraz więcej wypadków. W całej aglomeracji w czasie wakacji kierowcy tirów spowodowali ponad 300 wypadków. To ponad 10 procent wszystkich zdarzeń drogowych w regionie. Powody zawsze te same: brak doświadczenia, nadmierna prędkość, niezachowanie odpowiednich odstępów między pojazdami oraz nieprawidłowe używanie kierunkowskazów. - Kierowcy ciężarówek często najpierw skręcają, a dopiero potem włączają kierunkowskaz. Na zasadzie: duży może więcej - mówi podinspektor Włodzimierz Mogiła z wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej w Katowicach. Dlatego policja wystosowała apel do ośrodków nauki jazdy, aby kładły większy nacisk na szkolenie kierowców tirów i autobusów. - Jeżdżący po Europie Zachodniej polscy tirowcy są niezwykle zdyscyplinowani, bo wiedzą, że tam za złamanie przepisów czekają ich wysokie mandaty. Na naszych drogach lubią sobie jednak pofolgować - mówi jeden z oficerów śląskiej policji. Zawodowi szoferzy odpierają jednak zarzuty. Przypominają, że mają tachografy, które mierzą im nie tylko czas pracy, ale i prędkość, z jaką jechali na trasie. - Policja czy inspekcja transportu drogowego kontrolują nas bez końca. Nikt przy zdrowych zmysłach świadomie na łamie przepisów - mówi Marian Rembiesa, szofer z 20-letni doświadczeniem. Jego zdaniem brakiem wyobraźni mogą pochwalić się kierowcy osobówek. Bo wyprzedzają na podwójnej ciągłej, gdyż wszędzie im się śpieszy. - Jedzie taki delikwent 150 km/godz. lewym pasem, widzi zwężenie, ale nie odpuści i wjeżdża mi przed samą maskę. Tylko matoł nie wie, że na wyhamowanie szesnastokołowego kolosa potrzebuję kupę miejsca - żali się Rembiesa. I podkreśla, że gdyby nie kierowcy tirów, przy zwężeniach panowałby chaos i dochodziłoby do bijatyk. - Bo ci w małych autkach zawsze pchają się do przodu i wpychają na siłę drugim pasem. Wystarczy go zablokować jednym wozem i ruch od razu odbywa się płynniej - podkreśla kierowca. Opinia kierowców osobówek też jest zgodna – kierujący tirami innymi dużymi ciężarówkami, to potencjalni zabójcy. Za nic mają oni przepisy ruchu drogowego, chociażby wymuszają pierwszeństwo przejazdu, jadą zbyt szybko, co jest przyczyną wypadków. - W swych potężnych autach czują się jak bogowie, myślą, że wolno im wszystko. Zapominają, że są takimi samymi użytkownikami dróg jak inni zmotoryzowani. Dlatego to oni są sprawcami większości wypadków, szczególnie tych najbardziej tragicznych w skutkach - mówią. Jednak statystyki policyjne temu przeczą. Wg danych KG Policji w 2010 r. na prawie 39 tys. wypadków drogowych, kierowcy ciężarówek byli sprawcami niespełna 2,4 tys. tych zdarzeń czyli prawie ośmiu procent. Także statystki z pierwszego półrocza 2011 roku są podobne. Na prawie 18 tys. wypadków, kierowcy ciężarówek przyczynili się do prawie 1,1 tysiąca tych zdarzeń. To 7,7 procenta ogółem. Nadkomisarz Marcin Książkiewicz z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policjitak komentuje zachowania kierowców tirów. - Ze statystyk wypadków wynika, że po kierowcach osobówek, to kierowcy tirów są druga grupą, będąca sprawcami wypadków. Wydaje się, że to najczęściej dobrzy i mający duże kwalifikacje kierowcy. Jednak w pogoni za wyższymi zarobkami, niestety zbyt często jeżdżą zbyt długo i za szybko. A to niestety staje się przyczyną wielu wypadków. Nadkomisarz Książkiewicz zwraca jednak uwagę, że często winnymi wypadków są kierowcy aut osobowych. - Zapominają oni, że przykładowo droga hamowania tira jest znacznie dłuższa od auta osobowego. Dlatego jeśli widzimy jadącą za nami ciężarówkę, to unikajmy gwałtownego hamowania. Nie zaszkodzi też, o ile zjedziemy nieco na pobocze, by ułatwić wyprzedzanie. W przypadku zderzenie osobówki z tirem, to kierowca tego pierwszego, jest najczęściej poszkodowany - dodaje Książkiewicz.