Przegląd prasy

Auta egzaminacyjne i auta szkoleniowe

11 maja 2007

Przetarg ogłoszony przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Zielonej Górze wygrała najtańsza oferta Renault – informuje “Gazeta Wyborcza”. Protestują instruktorzy ze szkół jazdy, bo muszą kupić dla kursantów podobne auta. Szefowie szkół uczyli dotychczas jazdy na fiatach punto. Takich 13 miał WORD. Ośrodek uznał, że za mało, by obsłużyć chętnych z południa woj. lubuskiego. I ogłosił przetarg na sześć dodatkowych aut. Powód? Chęć skrócenia czasu oczekiwania na egzamin. Przetarg wygrał diler Renault, który przedstawił najkorzystniejszą ofertę. - Za kompletnie wyposażone auto na 6-letniej gwarancji, uprawniające do przeprowadzania egzaminów zapłacimy ok. 32 tys. zł. To korzystne warunki, choć w gorzowskim Ośrodku wygrała jeszcze tańsza oferta fiata. Za punto zapłacą ok. 29 tys. zł - mówi Ireneusz Plechan, dyrektor WORD w Zielonej Górze - Auta wejdą do puli razem z dotychczasową 13 fiatów w połowie lipca. Egzaminowani będą wówczas losować markę - opowiada Plechan. Wygrana Renault nie oznacza, że na placu ośrodka nie pojawią się potem inne modele aut. WORD przymerza się do jeszcze jednego przetargu. Konkurs wzbudził kontrowersje wśród właścicieli szkół nauki jazdy. Twierdzą, że nie stać ich będzie na kupno aut i doposażenie (razem koszt ok. 50 tys. zł). Tym bardziej, że ustalenia poprzedniego dyrektora WORD-u spowodowały, że wiele szkół zakupiło już model punto grande. Większość na kredyt. - Dilerzy ustawiają nisko ceny, kuszą rabatami. To ich interes, nie nasz. Nie negujemy wyboru, ale protestujemy przeciwko prawu, które stawia nas w niekorzystnej sytuacji. Polska jest nielicznym krajem w UE, gdzie egzaminy odbywają się na samochodach ośrodków egzaminacyjnych. Adepci w innych krajach Unii zdają na tych pojazdach, na których na codzień się uczą jeździć - komentuje Waldemar Pietraszewski, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Szkół Nauki Jazdy. Szacuje, że ok. 200 instruktorów jazdy będzie musiało wymienić punta na clia - Jeśli tego nie zrobią stracą kursantów. Przecież każdy chce uczyć się na takim modelu, na jakim będzie musiał zdać egzamin. Małe szkoły jazdy mogą więc zniknąć z rynku - dodaje Pietraszewski.