Bezpieczeństwo to nie kwestia nawierzchni, tylko kultury jazdy - przekonują drogowcy. Z raportu specjalnego EuroRap wynika, że Lubelszczyzna ma najniebezpieczniejsze drogi w Unii Europejskiej. Niemal całe S-17 i S-19 zaznaczone są na czarno (w bardzo złym stanie). Według raportu główną przyczyną jest brak w Polsce autostrad i dróg ekspresowych. Nie do końca zgadza się z tymi badaniami Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Żeby nam udowodnić, że to nie równa nawierzchnia zapewnia bezpieczeństwo, Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału zaproponował redakcji “Gazety pl Lublin” wspólną podróż S-17 do Zamościa. - Ostatecznie do Zamościa dojechali w godzinę i 10 minut. Tirów jechało niewiele. Kilka z nich zatrzymała Inspekcja Transportu Drogowego. Ale niedługo kierowcy nie będą przekraczać podwójnej ciągłej. Na odcinku Piaski-Łopiennik na środku drogi staną słupki o wysokości 70 cm. - Nie będzie można wyprzedzać. Przy małej szybkości taki słupek się łamie, ale przy większej uszkodzi zderzak - mówi rzecznik. Jaki jest wniosek z podróży? - Drogi ekspresowe na pewno będą bezpieczniejsze, ale z naszych doświadczeń wynika, że na szerszej i równej drodze kierowcy jeżdżą szybciej. Czują się bezpiecznie i wciskają gaz do dechy - twierdzi Nalewajko i podaje przykład: na nowym moście w Puławach specjalne czujniki zarejestrowały, że przy ograniczeniu prędkości do 60 km/h kierowcy prują 140.