Przegląd prasy

Brakuje informacji o odholowanym aucie

16 października 2008

W Warszawie coraz więcej nieprawidłowo zaparkowanych samochodów zostaje odholowane. Tylko w ciągu ostatnich trzech tygodni odholowano ich 170. Kary dla właścicieli wyniosły w sumie prawie 100 tys. zł. Procedura jest prosta: źle zaparkowany samochód, strażnik robi zdjęcia, wypełnia druki i telefonuje. Za chwilę na wysepce pojawi się żółty holownik, który zabierze samochody niesfornych kierowców, którzy zlekceważyli zakaz postoju i umieszczoną pod nim białą tabliczkę z symbolem holowanego pojazdu. Odholowane pojazdy trafiają na kilka parkingów w mieście. Wraca kierowca i najpierw szok i myśl: gdzie jest auto? Druga: czy na pewno zaparkowałam w tym miejscu? Niestety brakuje informacji, że samochód został odholowany. Inaczej niż np. w Hiszpanii. Tam naklejają na chodnik informację o tym przykrym fakcie. I dalej: w stolicy o odholowaniu auta poinformuje policja, która wszystkie ma w specjalnym rejestrze. Ale najpierw trzeba tam zadzwonić, później uiścić opłatę u strażników. I można jechać po samochód.

Odholowywanie samochodów ma tę zaletę, że kara jest szybka i nieuchronna: kierowca musi zapłacić (i to sporo), inaczej nie ma czym jeździć. Ten system doskonale sprawdza się zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Tylko że w Nowym Jorku holowniki zjawiają się natychmiast i wszędzie tam, gdzie potrzeba. W Warszawie sukcesem okazuje się ściągnięcie 170 samochodów w ciągu kilku tygodni. Tyle to powinno znikać z chodników i trawników w kilka godzin – komentuje gazeta.