Specjalne pasy dla komunikacji miejskiej to fikcja - donosi “Gazeta Stołeczna”. Kierowcy prywatnych aut blokują przejazd autobusom. Ratusz po raz kolejny obiecuje, że pośle tam policję, ale zwleka z wytyczaniem następnych buspasów. Miały być lekiem na korki, ale ci, którzy przesiedli się z aut do komunikacji, często są rozczarowani. Nawet autobusy linii ekspresowych utykają w korkach z innymi samochodami. W zeszłym roku ratusz płacił straży miejskiej za pilnowanie wolnej drogi dla autobusów. W styczniu ratusz zarzekał się, że odnowi umowę z policją. W drogówce twierdzą, że mogą się odbywać tylko sporadycznie, bo jest mnóstwo innych zadań. Miejscy urzędnicy obiecują jednak, że to się jednak zmieni. Władze miasta dogadały się w końcu z policjantami. - Od 1 kwietnia obowiązuje nowa umowa w sprawie tzw. patroli ponadnormatywnych. Dostaną 7,6 mln zł m.in. za pilnowanie buspasów i nadzorowanie ruchu na skrzyżowaniach. Zapewne wkrótce będzie widać efekty ich działań - przewiduje Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. Urzędowi miasta nie spieszy się też z wyznaczaniem kolejnych buspasów. - Sądzę, że pas autobusowy na Trasie Łazienkowskiej uda się wyznaczyć w wakacje - zapowiada Janusz Galas. W tym samym czasie ma on też powstać na Trasie AK - zająłby miejsce istniejącego pasa awaryjnego. Dziś inżynier Galas ma się spotkać przedstawicielami ZTM w sprawie wydłużenia buspasów na ul. Sobieskiego (od Chełmskiej do ul. Gagarina) i w Al. Jerozolimskich (od mostu Poniatowskiego do Żelaznej). Liczy, że zostaną wytyczone jeszcze wiosną. Przyznaje jednak, że problemem jest ich kontrolowanie. - Powinno się to odbywać w sposób automatyczny, przy pomocy kamer - uważa. Na razie nie ma jednak na to szans. Od wjazdu na buspasy mogłyby też odstraszać gumowe krawężniki mocowane w jezdni, ale według Zarządu Oczyszczania Miasta przeszkadzają w odśnieżaniu.