Przegląd prasy

Chcą zlikwidować zielone strzałki

8 lutego 2012

Olsztyńscy drogowcy uznali, że znaki warunkowego skrętu w prawo na niektórych dużych skrzyżowaniach nie służą bezpieczeństwu ruchu. I wymyślili, że lepiej je zlikwidować – donosi olsztyńska “Gazeta pl”.Czyli wraca dyskusja, która przetoczyła się w całym kraju, a przywrócone zielone strzałki, mają być ponownie likwidowane? Sytuacja jest tutaj nieco inna. W połowie listopada ub. roku u zbiegu dwóch ulic w Olsztynie zginęła rowerzystka potrącona na przejeździe dla jednośladów przez tira skręcającego w prawo. Pierwszy zarzut złego zaprogramowania sygnalizatorów. Zielone światło dla skręcających w prawo najpierw zapala się dla kierowców, a dopiero po ok. trzech sekundach dla rowerzystów i pieszych, co może prowadzić do kolizji. Władze miasta poprosiły o opinię fachowców i zleciły sprawdzenie wszystkich skrzyżowań z sygnalizacją. I choć wyników audytu jeszcze nie ma, drogowcy podejmują pierwsze działania. Na jednym z dużych miejskich skrzyżowań chcą zieloną strzałkę zlikwidować. Wyjaśniają tak: - Z policji mieliśmy bardzo dużo informacji, że kierowcy skręcając w prawo nagminnie wymuszają pierwszeństwo na pieszych i rowerzystach - mówi Paweł Pliszka, rzecznik prasowy MZDiM w Olsztynie. - Światła w tym miejscu ustawione są tak, że w momencie, kiedy auta przy palącej się strzałce dojeżdżają do przejazdu dla rowerzystów, pokazuje się również zielone dla pieszych i cyklistów. Zgodnie z przepisami kierowcy powinni się zatrzymać, ale rzeczywistość pokazuje, że wielu z nich tego nie robi. Dlatego, żeby uniknąć w przyszłości takich niebezpiecznych sytuacji, zdejmiemy sygnalizatory ze strzałką w prawo. Czy nie wystarczy przeprogramować sygnalizację tak, żeby zielone światło dla rowerzystów zapalało się wcześniej niż strzałka dla kierowców? - Gdybyśmy tak zrobili, znacznie ucierpiałaby przepustowość całego skrzyżowania - odpowiada Pliszka. - Dlatego naszym zdaniem lepiej po prostu zlikwidować tę strzałkę. Czy tego rodzaju zmiany rzeczywiście poprawiają bezpieczeństwo na skrzyżowaniach – pytają dziennikarze.