Przegląd prasy

Co z tymi tablicami rejestracyjnymi

9 listopada 2010

Jak donosi “Kurier Lubelski” lublinianie regularnie tracą tablice rejestracyjne ze swych samochodów. Skala zjawiska jest duża. Policja potwierdza doniesienia mieszkańców. Od początku roku z lubelskich samochodów skradziono 235 par tablic rejestracyjnych. Nie jest to traktowane jak przestępstwo, tylko wykroczenie. Policja deklaruje, że każda kradzież jest ścigana. - Trudno powiedzieć, czym kierują się sprawcy. Możliwe, że to czyste akty wandalizmu, albo że przestępcy używają tablic do popełniania kolejnych przestępstw - mówi st. sierż. Anna Smarzak z KWP. Tego właśnie boją się mieszkańcy, którzy nie tylko martwią się o swoje auta, ale także o to, że ich skradzione oznakowanie może posłużyć złodziejom. - Niech policja wzmocni ilość kontroli i patroli na naszym osiedlu. Przecież z naszymi tablicami byle przestępca może obrobić stacje paliw - twierdzi pan Marian. Policja uspokaja, że nawet jeśli ktoś dokona przestępstwa z naszymi tablicami rejestracyjnymi, nic nam nie grozi pod warunkiem, że wcześniej zgłosiliśmy kradzież na komisariacie. - Informacja o kradzieży tablicy rejestracyjnej trafia do naszego systemu, więc nawet jeśli ktoś dokona przestępstwa ze skradzioną tablicą na samochodzie, to on, a nie my będzie odpowiadał za to, co zrobił - informuje podkom. Renata Laszczka-Rusek z KWP. Mundurowi twierdzą też, że nasze samochody są bezpieczniejsze. - Nie możemy postawić policjanta w każdym miejscu. Patrolujemy wszystkie ulice, a szczególnie te, na których dochodzi do przestępstw. To, że nie widać patroli, nie znaczy wcale, że funkcjonariuszy tam nie ma. Podejrzane miejsca obserwują też nieumundurowani policjanci, aby nie spłoszyć złodzieja - zapewnia Laszczka-Rusek.