Przegląd prasy

Czwarta służba ratownicza na drodze

11 kwietnia 2008

Niezbędny sprzęt: chusteczki do otarcia łez, termos z herbatą, koc, przytulanki dla dzieci i słodycze. Pracownicy interwencji kryzysowej z Gorzowa będą zajmować się świadkami i ofiarami wypadków czy pożarów, którzy potrzebują wsparcia psychicznego, pocieszenia czy wysłuchania – informuje “Gazeta Wyborcza Gorzów”. - Strażak wyciągnie człowieka z pożaru, policjant wszystko zabezpieczy, lekarz pozszywa rany, a potem człowiek zostaje sam ze swoim przerażeniem. W szoku nie wie, co tak właściwie się dzieje. My jesteśmy tą czwartą służbą ratowniczą, która wtedy przy nim będzie, poda wodę, wytrze łzy, otuli kocem, wysłucha. Wsparcie psychiczne jest w traumatycznych przypadkach tak samo ważne, jak pomoc ratowników - mówi Jolanta Szynkarczuk, dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Gorzowie. Z końcem stycznia OIK podpisał porozumienie z policją i strażą pożarną. Od tej pory funkcjonariusze, jadąc na miejsce wypadku, będą wzywać dwóch pracowników interwencji kryzysowej. Każdy z nich, ubrany w czarne spodnie bojówki i czarne kurtki lub bluzy z napisami "ośrodek interwencji kryzysowej", będzie wyposażony w plecak z niezbędnym sprzętem, czyli z chusteczkami, wodą, termosem z gorącą kawą i herbatą, kocami, przytulankami, słodyczami i kredkami dla dzieci. Na miejscu natychmiast zgłaszają się do dowódcy akcji ratunkowej, który wyjaśnia im sytuację i mówi, gdzie są ludzie potrzebujący opieki. - Będziemy z nimi rozmawiać, oceniać, czy nie potrzebują opieki lekarza. Osoby w szoku najbardziej potrzebują wygadać się lub wiedzieć, że jest obok nich ktoś, kto da im wsparcie. A my im to zapewnimy - mówi Anna Kowalczyk, interwent kryzysowy z OIK. Ośrodek od dawna współpracował z policją przy różnego rodzaju wypadkach, pracownicy pomagali informować o śmierci kogoś bliskiego, wspierali interwencje policyjne przy ofiarach przemocy w rodzinie. Jednak dotychczas policja zwracała się o pomoc raczej w wyjątkowych sytuacjach na dużą skalę. Teraz interwencyjny zespół ruchomy, bo tak nazywa się ta forma działalności ośrodka, ma być działaniem systemowym. Poza opieką na miejscu wypadku, osoby, które będą potrzebowały spędzić trochę czasu pod opieką specjalisty, będą zabierane do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Tam pracownicy pomogą im dojść do siebie i zapewnią pomoc.

Ratownicy interwencyjni od dawna współpracują ze strażą pożarną w Poznaniu, właśnie stamtąd pochodzi pomysł dyrekcji ośrodka w Gorzowie. Rzecznik gorzowskiej straży pożarnej twierdzi, że pomoc pracowników interwencji jest na miejscu wypadków jak najbardziej wskazana. - Strażacy skupiają się na likwidacji niebezpieczeństwa. Trudno jest pogodzić to z pracą poza strefą zagrożenia, a tam pomoc też jest potrzebna - tłumaczy Grzegorz Rojek, rzecznik straży pożarnej. Policja zapewnia, że będzie wzywać pracowników interwencji wszędzie, gdzie ofiary wydarzeń są narażone na traumatyczne przeżycia. - Policja przede wszystkim musi wykonywać swoje podstawowe zadania, więc jeśli teraz opieką nad poszkodowanymi będą zajmować się fachowcy, to z korzyścią dla wszystkich - mówi rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny.