Przegląd prasy

Czy tabor jest tylko źle naprawiany?

20 lipca 2009

Policjanci i inspektorzy transportu drogowego skontrolowali 6 autobusów łódzkiego MPK - we wszystkich usterki były tak poważne (zatrzymano dowody rejestracyjne). Kto pozwala, by na miasto wyjeżdżały takie wraki?! – pytają pasażerowie. Jak się dowiedzieliśmy, w przypadku niektórych pojazdów lista usterek była tak długa, że brakowało miejsca na ich wpisanie na pokwitowaniu wystawianym przez funkcjonariuszy. Niesprawny układ hamulcowy, łyse opony albo o różnym bieżniku na jednej osi, uszkodzone zawieszenie, wycieki płynów eksploatacyjnych, niesprawne oświetlenie - wyliczają policjanci. Niemożliwe, że nie ma to wpływu na bezpieczeństwo. Kierowcy MPK nie mają wątpliwości, że autobusy szybko wrócą na trasę. – Mamy własną stację diagnostyczną, która z pewnością nie pozwoli, by pojazdy długo stały w zajezdni – mówią z przekąsem. – Szybko okaże się, że usterki zniknęły, a autobusy odzyskały sprawność. Gdyby kontrole przeprowadzano poza naszą stacją, zdecydowanie więcej pojazdów wymagałoby naprawy – uważają. W maju podczas kontroli 13 pojazdów zatrzymano 8 dowodów rejestracyjnych. W ubiegłym roku skontrolowano 89 autobusów MPK, zatrzymano 35 dowodów rejestracyjnych. MPK obarczyło winą swój serwis i zaostrza dyscyplinę. Jak mają naprawiać autobusy, jeśli nie ma części w magazynie - mówi Krzysztof Frątczak, przewodniczący NSZZ Solidarność w MPK. Pieniędzy na części nie brakuje. Przeznaczamy na nie 1,3 mln zł miesięcznie - oponuje rzecznik MPK Bogumił Makowski. W nagłych przypadkach dostawca dostarcza nam części w czasie doby. Nie możemy ich jednak kupować na zapas, bo nie wiemy, które akurat będą potrzebne. Według Makowskiego, oczekiwanie na części trwa najwyżej tydzień i to tylko w przypadku napraw planowanych. Dlatego przewoźnik widzi głównie problem w pracy swojego serwisu i zastanawia się nad zleceniem napraw firmie zewnętrznej. - Solarisy też obsługuje zewnętrzny serwis. Jeżeli nasi pracownicy nie dają sobie rady, to jest to najlepsze wyjście - tłumaczy Makowski. - Być może uda się przenieść naszych mechaników do tamtej firmy, by nie tracili pracy.