Przegląd prasy

Czy to boom rowerowy, czy chwilowa moda?

23 maja 2013

2a863d0a68f2beb269432ee7e2300b7481f77237

(Fot.: PD@N 465-13jm)

Na łamach “Gazety Wyborczej” zapoznajemy się z interesującą analizą dynamicznego rozwoju branży rowerowej w Polsce. Autorzy powody tak dynamicznych zmian upatrują w: coraz większej ilości dobrych dróg dla rowerzystów i innych inwestycji adresowanych do użytkowników dwóch kółek, w realizacji planów wyciszenia ruchu samochodowego; w otwarciu licznych wypożyczalni publicznych rowerów, zmianie prawa, ale też zmianie mentalności wielu decydentów. Jeszcze kilka lat temu mówili, że rower może być tylko środkiem rekreacji, a nie transportu. A dziś? Przesiądźcie się z samochodów na dwa kółka - przekonują mieszkańców. Coraz więcej pisze się, że rower to najtańszy i najbardziej ekologiczny sposób poruszania się w miastach. Daje wolność i punktualność - przekonują mieszkańców miast. Kontynuują - łatwo znaleźć miejsce parkingowe dla swojego pojazdu, na czas przejazdu nie mają wpływu korki i awarie komunikacji miejskiej. Nadto doskonale wpływa na nasze zdrowie, zmniejsza ryzyko otyłości i nadciśnienia. Może era motoryzacji zostanie zastąpiona erą rowerzystów? Nadto rower staje się modny.

Marcin Hyła, prezes stowarzyszenia Miasta dla Rowerów mówi: istnieje kilka przyczyn rowerowego przełomu: - Zaczęliśmy jeździć po świecie i zobaczyliśmy, że tam rower jest normalnym i wygodnym środkiem lokomocji. Zauważyli to studenci wyjeżdżający na uniwersytecką wymianę, turyści zwiedzający miasta i emigranci zarobkowi. Gdy wracają do Polski, chcą tego samego. Przybywa też dróg rowerowych, kontrpasów umożliwiających legalną jazdę pod prąd na jednokierunkowych ulicach, stojaków rowerowych oraz stref "tempo 30". To ulice z ograniczeniem do bezpiecznej dla rowerzystów i pieszych prędkości 30 km/h. Na filmach z Kopenhagi widzimy rowerzystów podczas śnieżycy czy w warunkach zimowych, gdzie na rower wsiadają członkowie rodziny królewskiej, politycy, czy ministrowie.

I trochę statystyki:- Czujniki ruchu na wrocławskich skrzyżowaniach pokazują, że w ostatnich kilku latach ruch rowerowy wzrósł tam dwukrotnie. Po oddaniu w Krakowie przystosowanego do potrzeb rowerzystów ronda Mogliskiego, przejeżdża tamtędy 2,5 tys. cyklistów na dobę. Na niektórych okolicznych ulicach rowery stanowią połowę pojazdów przejeżdżających w dni robocze.

I przykłady z całego świata: Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg realizuje ambitny plan wyciszenia ruchu samochodowego w śródmieściu i zachęca mieszkańców do przemieszania się rowerem. W Nowym Jorku powstaje też duża sieć dróg rowerowych, a pod koniec maja burmistrz Bloomberg otworzy liczącą 330 stacji pierwszą część systemu publicznych wypożyczalni rowerów. Na razie będą działać na Manhattanie i Brooklynie, ale docelowo obejmą też inne dzielnice, a system ma liczyć 10 tys. pojazdów. Władający Londynem od 2008 r. konserwatywny burmistrz Boris Johnson sam jest zapalonym rowerzystą, dojeżdża do pracy w garniturze i na dwóch kółkach. Z prorowerowych rozwiązań uczynił jeden z głównych punktów swojej politycznej agendy. Po dwóch latach w fotelu burmistrza otworzył publiczną wypożyczalnię rowerów z 570 stacjami i 8 tys. pojazdów, którą londyńczycy nazywają "Boris Bikes", czyli "rowery Borysa". Johnson zapowiedział niedawno przeznaczenie w najbliższych latach aż 913 mln funtów na infrastrukturę rowerową. Marcin Hyła: - Mieszkałem w latach 80-tych w Paryżu, było to wtedy miasto samochodów i motocykli. W ciągu 30 lat udało się przesadzić je na rowery, uruchamiając publiczną wypożyczalnię z 20 tys. pojazdów.