Straż miejska we Wrocławiu zapowiada wojnę młodzieży myjącej samochodowe szyby na drogach. Odtąd taki proceder będzie surowo karany. Pełnoletnich zarabiających w ten sposób mają odstraszyć mandaty do 500 złotych. Za młodszych odpowiedzą rodzice. Im grożą podobne mandaty. Sławomir Chełchowski ze straży miejskiej tłumaczy, że młodzi ludzie wbiegając między samochody stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym. - Skrzyżowania, gdzie osoby myjące szyby pojawiają najczęściej, nasze patrole będą sprawdzały nawet kilka razy dziennie - zapowiada Chełchowski. Ostrzega, że gdy strażnik przyłapie nieletniego na ulicy, sprawa od razu trafi na policję, a stamtąd do sądu rodzinnego. - Mycie szyb samochodów przez dzieci to wykroczenie, za które rodzice też mogą stanąć przed sądem - przypomina Chełchowski. Walka z czyścicielami szyb nie będzie prosta, bo wrocławskie skrzyżowania opanowały już zorganizowane szajki. Każda ma swój rewir i ustalony grafik dyżurów. Przed strażnikami stoi trudne zadanie, bo młodzi widząc radiowóz natychmiast uciekają gdzie pieprz rośnie. Jeden z chłopców zawsze wystawiony jest na czatach i daje sygnał pozostałym, gdy tylko widzi zbliżający się patrol. Ale kierowcy nie kryją radości na wieść o ściganiu czyścicieli szyb. Pomysł zaostrzonych kar uwolnił już od problemu Szczecin. Dwa tygodnie temu tamtejszy sąd grodzki ukarał jednego z mężczyzn karą 200 zł grzywny za mycie szyb na skrzyżowaniu. Od tej pory śmiałków podbiegających do aut nie ma. We Florencji za podobne wybryki grożą poważniejsze konsekwencje - od 200 euro mandatu aż do trzech miesięcy więzienia.