Przegląd prasy

Decyzja jest, nie ma znaku, nie ma parkowania

8 lutego 2008

Mieszkańcy budynku przy jednej z ulic Krakowa nie mogą wyjść ze zdumienia, jak długo zajmuje miejskim służbom zawieszenie znaku drogowego. Z tego powodu nie mogą parkować koło domu. - Straż miejska regularnie wystawia nam mandaty i zakłada blokady. Tymczasem Zarząd Dróg i Transportu wydał już decyzję, więc mieszkańcy parkują i dostają mandaty. Parkują na chodniku wzdłuż ulicy, a stojące tam wciąż znaki tego zabraniają. Administrator kamienicy zwrócił się kilka miesięcy temu do ZDiT o umożliwienie parkowania na chodniku. Na razie jest to zakazane, ale chodnik jest wystarczająco szeroki, by oprócz pieszych zmieściły się na nim również samochody. Tymczasem w okolicy jest zbyt mało miejsca. Prośba została rozpatrzona pozytywnie i w grudniu 2007 roku ZDiT wydał decyzję, w której zezwala na parkowanie na chodniku oraz zleca zawieszenie pod znakiem zakazu zatrzymywania się tabliczki z napisem: "Nie dotyczy chodnika". Decyzja zapadła, ale tabliczki nie ma do dziś. Straż miejska surowo pilnuje wciąż stojącego zakazu. - Decyzja rzeczywiście została podpisana 18 grudnia ubiegłego roku. Znak powinien być zamontowany na początku stycznia i nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego wciąż go nie ma - mówi Wit Nirski, rzecznik ZDiT. - Prawdopodobnie zlecenie na uzupełnienie oznakowania zawieruszył wykonawca, czyli Zarząd Zabezpieczenia Ruchu Drogowego. Rzecznik wyjaśnia, że ukarani za parkowanie na chodniku kierowcy i mieszkańcy nie mogą liczyć na ulgowe traktowanie. Mimo zgody zarządu na parkowanie na chodniku znaku, który by na to pozwalał, nie było. - Choć jest to nasze niedopatrzenie, każdy kierowca ma przestrzegać przepisów ruchu drogowego, a nadal w tym miejscu stoi znak zakazu zatrzymywania się. Straż miejska nie wie, jakie decyzje podejmujemy, trudno się zatem dziwić zakładanym blokadom. Sytuacja wydaje się być więc jasna - ocenia Nirski. Mimo że zarządca kamienicy sugerował takie rozwiązanie, ZDiT nie zgodził się na zarezerwowanie chodnika wyłącznie dla mieszkańców, wieszając pod zakazem zatrzymywania się tabliczkę: "nie dotyczy mieszkańców". Zdaniem rzecznika liczba miejsc parkingowych jest zbyt mała, by w ten sposób jeszcze je ograniczać.