(275-4)
Policjanci ruchu drogowego z Goleniowa, którzy pełnili służbę na krajowej trójce w pewnym momencie zostali wyprzedzeni przez samochód marki Ferrari pędzący z ogromną prędkością. Od razu ruszyli za kierującym tym samochodem. Całą niebezpieczną jazdę kierowcy ferrari zaczęli rejestrować wideorejestratorem znajdującym się w samochodzie. Pomimo tego, że jadący za nim policjanci samochodem, który wyposażony jest w 256 konny silnik nie było łatwo dogonić krnąbrnego kierowcy. Po przejechaniu około paru kilometrów kierowca został zatrzymany przez mundurowych. Kierującym okazał się 38-letni Arkadiusz Z. Samochód, którym jechał wypożyczył w Niemczech. 38-latek jadąc samochodem łamał przepisy ruchu drogowego m.in. wyprzedzał na podwójnej ciągłej, na skrzyżowaniach, a przede wszystkim przekroczył dopuszczalna prędkość na drodze w miejscu gdzie było ograniczenie do 90 km/h, on jechał ponad 200km/h. Po zatrzymaniu mężczyzny do kontroli okazało się, że jest on obywatelem Stanów Zjednoczonych. Podczas rozmowy oświadczył, że w USA tak się jeździ. Kara? Cóż, nie miał polskiego obywatelstwa, dlatego nie dostał żadnych punktów karnych, tylko mandat. Pirat drogowy dostał mandat 500 złotowy.
Jak to możliwe, że goleniowskim policjantom udało się oplem vectra dogonić pędzące 200 km/h ferrari?
- W policyjnych samochodach jeżdżą bardzo doświadczeni kierowcy. Ponadto jadąc uprzywilejowanym samochodem, szczególnie w dużym ruchu, funkcjonariusze mają dużą przewagę nad uciekającym samochodem - tłumaczy Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Samochody, którymi jeżdżą policjanci nie są jednak "podrasowane". - To fabryczne modele. Cała tajemnica tkwi w technice jazdy - mówi Zbigniew Urbański były rzecznik policji. By ją opanować policjanci przechodzą specjalistyczne szkolenia pod okiem najlepszych - kierowców rajdowych. Jeden z takich ośrodków szkoleniowych znajduje się w podwarszawskim Legionowie. Policjanci uczą się tam jak jeździć w najtrudniejszych warunkach.